FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Twin Peaks
Autor Wiadomość
lynchlover 
świeżak



Dołączyła: 14 Maj 2015
Posty: 5
Skąd: łódź
Wysłany: 2015-05-14, 21:22   

CUDOWNY I MAGICZNY SERIAL. Jako miłośnik Lyncha jestem zobowiązany kochać wszystkie (lub większość!) jego produkcji, ale ta jest dla mnie szczególna bo trwała aż ... dwa sezony. :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2015-05-16, 12:36   

Uwierzę jak zaczną kręcić i pojawi się pierwszy trailer, ale wygląda że postawienie się fanów i obsady za Davidem pomogło. Coś mi się wydaje że chciał większą ilość odcinków i dlatego focha strzelił jak się nie zgodzili.
http://welcometotwinpeaks...ks-on-showtime/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2015-05-24, 12:19   

Kolejne info o TP. Badalamenti napisze muzykę, zdjęcia zaczynają się we wrześniu a odcinków ma być 18. Podobno też wraca moja ulubiona laska czyli Fenn, choć wiadomo że to już babcia jest.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2015-05-24, 20:34   

no no, mimo iż jestem lekko sceptyczny, to ok , niech się dzieje;). Nawet jak wyjdzie niewypał to nikt nie będzie łączył tego z 'oryginalnym' TP.Paradoksem jest że jak Lynch miał problemy przy pierwszym TP i z tego co pamiętam to musiał odpuścić i trochę olał drugi sezon, to teraz sytuacja się powtórzyła ale już się nie dał.

Tak więc jak TP było w jakimś sensie kompromisem, to tu wygląda na to że będzie to w pełni jego wizja.Zobaczymy, oby za grubo nie popłynął. A 'babcia' Sherilyn Fenn, no dobra, mamuśka ;) , no nie wiem, szczególnie że ona tam czarowała młodością i urodą, to takie smutne może być.Tylko żebym był dobrze zrozumiany, nie chodzi mi że ma w ogóle nie grać bo się zestarzała, tylko o ten konkretny serial. Podobnie sytuacja się ma z agentem Cooperem.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2015-05-24, 21:08   

Frost go pilnował by za bardzo nie odpłynął i sporo odcinków dobrych napisał. Inna sprawa że oboje nic ciekawego, dobrego nie stworzyli od bardzo dawna.
A ja jestem zaskoczony, iż to postawienie się Davida przyniosło skutek, bo coby nie mówić to już nie tak popularny twórca jak kiedyś. Nigdy nie był ale jednak z tych oryginalnych reżyserów to jeden z bardziej znanych i też nic zwyczajnie od dawna nie nakręcił i dziwię się że zadziałał jego numer co wywinął.
A czemu nikt nie będzie łączył z oryginalnym?
Nie rozumię, skoro wraca obsada znana z oryginału. Jakby to był sezon z całkowicie nowymi bohaterami i całkowicie nową historią to co innego. Choć przypomniała mi się teraz sytuacja z kontynuacją Alternatywy 4 - wszyscy wyparli z pamięci że coś takiego słabego wogóle powstało (widziałem jeden odcinek). O to Ci chodzi, że fani będą udawać jak sie większości nie spodoba że powstało coś takiego jak 3 sezon?
Z Fenn to prawda że czarowała urodą jak większość lasek w TP, choć ona to wyjątkowo i dziwne że nie została miss miasteczka właśnie ona w ostatnich odcinkach. Choć dziewczynie Coopera nic nie brakowało. Choć z Fenn to ciekawa sprawa bo wydaje mi się że ostatni raz pojawiła się w serialu przykuta do banku i pokazali jak bomba wybuchła. A ostatnio widziałem ją w serialu Magic City gdzie grała bodaj właścicielkę prostytutek i żonę agenta FBI w Rayu Donovanie, którzy mają dość zboczone hobby. W sumie ona się dobrze trzyma, smutne będzie jak fani zobaczą Larre Flynn Boyle jeśli bedzie, co zrobiła z sobą.
Problemy to napewno miał reżyser tylko jestem pewien że odpuścił dlatego drugi sezon po zakończeniu wątku zabójstwa Palmerówny gdyż był zajęty kręceniem Dzikości serca.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2015-05-24, 21:36   

Tzn jak wyjdzie szit to się łączyć nie będzie bo to ponad 25 lat ale to oczywiście tylko moje zdanie. Czym innym jest łączyć jeden sezon z drugim gdzie mija rok czy dwa a czym innym jak mija 25, gdzie do tego obsada pewnie będzie w miażdżącej większości nowa.

Zauważ że kiedy powstawało TP(90-91), seriale raczkowały a taaaki serial to w ogóle był szok.On ponoć był puszczany w ogólnodostępnej stacji, powiedzmy o 20.00 i z tego co pamiętam to Lynch chciał go jeszcze bardziej zakręcić a producenci naciskali by przynajmniej wątek z mordercą Laury zakończyć, bo 'ludzie się tego domagają'.

Teraz inne czasy, seriale rządzą, bariery zniknęły, publika zupełnie inna więc pewnie łatwiej mu było o niezależność , choć focha strzelił, czyli łatwo nie było.

Wiadomo że Audrey powinna zostać 'miską' ale pomysł na scenariusz był taki by walnąć w Coopera i jego wybrankę.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2015-05-24, 21:58   

A dobre jest właśnie to iż pod wpływem decydentów telewizji odcinki wyjaśniające kto zabił to jedne z najlepszych w serialu.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2015-05-24, 22:06   

Nie przeczę. Lonely Souls i Drive with a Dead Girl to świetne epizody
 
 
weselnik123 
świeżak



Dołączył: 02 Cze 2015
Posty: 4
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-06-02, 10:06   

Niesamowity serial, uwielbiam go, ma klimat tak gęsty, że można kroić nożem.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2015-07-10, 14:51   

Najprawdopodobniej nie wyrobią się z 3 serią na 2016 rok poinformował Frost i nie dziwne. Pewnie powodem było zamieszanie z Lynchem całe i premiera 3 serii możliwe że nastąpi w 2017 roku. W sumie nie dziwne skoro zaczynają we wrześniu kręcić, iż premiera przesunięta.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-04-25, 23:21   

http://welcometotwinpeaks...eaks-cast-list/

Ale obsada :) Ale wydaje mi się że większość nowych znanych mniej lub bardziej nazwisk takich jak np. Monica Bellucci, Eddie Vedder czyli wokalista Pearl Jam, czy Belushi będą mieli pewnie tak małą rolę jak np. David Bowie w kinowym filmie.

Może jedynie ci co grali w innych filmach Davida będą mieli większą rolę jak np. Watts, Dern. Zresztą podobno 3 seria słyszałem że ma tworzyć wspólne uniwersum z innymi filmami Lyncha i udział aktorów co niektórych wydaje się na to wskazywać.

Można odnieść wrażenie, że chce Lynch po kilkudziesięciu latach nieobecności w kinie i telewizji wrócić, a jednocześnie pożegnać się z wielkim hukiem i wyjdzie pewnie z tego sukces albo porażka na miarę jego ostatniego filmu jakim okazała się ta padaka co w Polsce kręcił czyli Inland Empire.

Wiadomo było że nie każdy wróci jak np. BOB, bo aktor nie żyje. Nie ma też np. szeryfa, bo aktor na emeryturze, więc nie będzie tej kapitalnej chemii między szeryfem i Cooperem (dzisiaj jakby kręcili seriali zrobili by pewnie z nich homoseksualistów) i podobno ma jego zastąpić, ale nie wiem czy w tej roli czy po prostu nowy glina taki fajny aktor jak Robert Forster.

Widzę że karła nie ma w obsadzie, ale olbrzym jest i nawet będzie Dama z Pienkiem czyli nakręciła jednak coś przed śmiercią.

Jeśli wierzyć rozpisce to pojawią się m.in. Shelly Johnson, Ronette Pulaski, Benjamin Horne, agent Albert Rosenfield (ten co się tak wściekał), Sylvia Horne, Dr Will Hayward, Andy Brennan i jego miłość, zastępca Hawk, Jerry Horne, Norma Jennings, James, będzie też agent grany przez reżysera, Ed, Nadine, jednoręki i olbrzym oraz ojciec i mama Laury oraz Fox Mulder.

Julee Cruise nawet ma być, ciekawe czy napiszą nowe piosenki z reżyserem.

Oczywiście ciężko sobie wyobrazić serial bez wielu aktorów co nie wrócą, chociaż Lary Flynn Boyle nie żałuję ,że nie będzie co grała przyjaciółkę Laury, bo wygląda okropnie po operacjach - o wiele lepiej się trzyma Laura Palmer czy Audrey, które wracają też.

Szkoda że nie będzie też Graham czyli dziewczyny Coopera z ostatnich odcinków.

Jestem ciekaw i bardzo się jaram powrotem, mimo faktu że koniec serialu był dla mnie idealny oceniając z perspektywy czasu i boję, w końcu ten serial zmienił bardzo telewizję i tego się obawiam czy da radę reżyser, bo podobnie jak Carter zupełnie nic nie kręcił i nie pisał od dawna i w jakiej będzie formie. Może się zrehabilituje po swojej ostatniej padace, którą ja fan filmów Lyncha oceniłem na 1/10 - nawet rola Dern nie pomogła.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-04-26, 21:28   

Dziś cała ekipa została podana i co prawda nie znalazłem stałego kompozytora Lyncha, ale już dawno został potwierdzony Badalamenti. Zainteresowało mnie za to co innego, kto odpowiada za zdjęcia i nikt ze zdjęciowców co kręcili serial ani prequel serialu, ale za to Peter Deming czyli pan odpowiedzialny za zdjęcia do Zagubionej autostrady Mulholland Drive - super wiadomość :)

Po tym jak rok temu focha Lynch strzelił i przyniosło to skutek, bo dostał więcej kasy i powstanie więcej odcinków niż 8, ale ciekawe czy jednym z jego warunków było kręcenie na taśmie, a podobno tak chciał. Mam nadzieje że udało mu się, bo do dziś mam koszmary przez tą syfowatą cyfrę w Inland Empire, to chyba jeden z wizualnie najbrzydszych filmów jakie widziałem co w przypadku tego reżysera jest niespotykane, bo wizualnie jego filmy są majstersztykiem i pewnie sam uznał reżyser że cyfra jednak nie dla niego oglądająć Inland Empire :) Choć trochę mnie to zaskoczyło przyznaję, że u Lyncha cyfra tak źle wygłąda, bo sądziłem że Lynch będzie z cyfrą wyczyniał podobne cuda co taki mistrz kina sensacyjnego jak Michael Mann (jeśli się nie mylę cyfrą kręcił np. Zakładnika i film wygląda cudownie wprost).

Ciekawe czy doczekamy się w Polsce książki Marka Frosta The Secret History of Twin Peaks, która ma opowiadać o wydarzeniach jakie mają miejsce po 2 serii, przed akcją z 3 serii. Premiera jak się nie mylę w październiku.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-04-27, 02:15   

Lynch się bawi w wykopaliska widzę, Chamberlein :hahaha: , Ryan :hahaha: :hahaha: :hahaha: , szkoda w sumie że wszystkich ujawnili - odchodzi element niespodzianki, o Duchovnym np wolałbym nie wiedzieć. Szkoda że jeszcze nie namówił Watts i Pullmana na jakieś camea we Wrzeszczącej Chacie, ma teraz okazję i chyba wolność kreatywną to mógłby ostatecznie pospinać to swoje uniwersum.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-08-02, 03:24   

Właśnie się dowiedziałem coś takiego co poprawiło mi humor bardzo. Jest to informacja o książce The Secret History of Twin Peaks Marka Frosta, współautora serialu, która jak wiadomo jest jednocześnie kontynuacją poprzednich serii i wprowadzeniem do nowej serii i w Polsce książka ukaże się 23 listopada nakładem Wydawnictwo Znak Literanova co mnie bardzo miło zaskoczyło gdyż nie spodziewałem się że u nas wyjdzie.

Więcej kilka dni temu pojawił się trailer książki i jaram się tak samo jak wtedy co pojawiły się zapowiedzi 10 serii xf. Reklama książki pomysłowa, klimacik lynchowski jest. Fani pewnie będą rozdrabniać trailer powieści by dowiedzieć się jak najwięcej o fabule 3 serii.

https://www.youtube.com/w...be&spfreload=10

A z innych newsów aktor grający ojca Laury powiedział że premiera w lato serialu. Liczyłem że będą się trzymać tego terminu co podał ktoś ze stacji, bodaj kwiecień/czerwiec, ale bardziej nastawiam się teraz na lipiec/sierpień. Choć dziwne że w wakacje chcą puszczać ten serial. Showtime, kablówka, ale sądziłem że liczą na oglądalność jednak. Nie mogę się doczekać książki i serialu.

A co do powieści Frosta to jestem ciekaw czy ktoś z Was interesuje się może książkami bardziej jak ja i znacie inne powieści Frosta np. Paladyn – Proroctwo i Lista siedmiorga ? Jestem ciekaw czy dobrym pisarzem jest.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-10-01, 14:28   

Od razu zaznaczam że nie ma się czym jarać za bardzo bo nic nowego, ale klimacik jest. Nowy teaser 3 serii, która zadebiutuje w okolicach kwiecień- czerwiec najprawdopodobniej, ale w sumie każdy mówi co innego. Więc dopóki premiery nie ogłoszą oficjalnie z datą ja obstawiam że nawet może być lipiec, ale nie później.

Lynch obecnie kończy montaż odcinków i wcale nie jest powiedziane że tyle będzie co ogłosili, różna może być długość odcinków, bo nakręcili sezon jako długi film i dzieli go na odcinki.

https://www.youtube.com/w...PA&spfreload=10

Znalazłem też taki wywiad sprzed roku i Kyle wygląda lepiej/młodziej w tym wywiadzie jak w agentach Shields co go widziałem, a Amick niesamowicie wygląda (chyba jedyna z lasek z TP dobrze się trzymająca oprócz Fenn)

https://www.youtube.com/w...V0&spfreload=10
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-10-16, 23:59   

Serial wraca w przyszłym roku (obstawiam pierwszą połowę 2017), ale 21 listopadaa tego roku ukaże się w Polsce powieść Marka Frosta w której podobno będą przedstawione wydarzenia jakie miały miejsce od zakończenia serialu do 3 serii i w związku z tym postanowiłem sobie przypomnieć serial w HD, którego nie widziałem z 10 lat jak nie więcej.

Właśnie skończyłem Pilota i dobrze się ogladało jeśli kupi się jak serial jest montowany, przejścia przez sceny z lat 80/90 i mnie to nie przeszkadza, więc serial nie zestarzał się przynajmniej na razie. Podoba mi się że leci 90 minut więc wprowadzenie jest jak w filmie powoli i Cooper pojawia się dopiero po półgodzinie. Widzimy reakcje wszystkich ważnych bohaterów na tragedie.

Przypomniał mi ten serial też jak świetnie wykreowaną postacią jest Dale Cooper, to z jakim dziecięcym entuzjazmem podchodzi do odkrywania nowych tropów czy jego fascynacja florą i fauną miasteczka, gość się zachowuje jak dzieciak co pierwszy raz zobaczył coś na oczy. No i ta chemia między szeryfem a nim, dzisiaj pewnie by z tego duetu zrobili gejów - wiem że tego będzie mi brakować w 3 s. bo wiadomo że Ontkean co grał szeryfa na emeryturze niestety. Obok duetu z Zabójczej broni to chyba najfajniejsza para męska na ekranie jaką widziałem.

Cooper jest trochę dziwny, podobnie jak Fox z XF, ale jak Mulder czasami wkurzał swoją dziwnością i egoizmem to Dale jest przesympatyczną postacią. uwielbiam te jego przejścia od tonu służbowego do tonu humorystycznego. Podobno McLachlan mówił że ta postać to w sumie cały on, więc nawet nie grał za bardzo.

Fajnie ten serial przeplata wątki dramatyczne z telenowelowatymi oraz z komedią co nawet widać po aktorach jak grają, jak w telenoweli przesadnie dramatycznie, np. mama Laury Palmer, czy ojciec Laury, widać że to zamierzone. No i jeszcze jedna rzecz, ale to dotyczy każdego filmu Lyncha - gość ma gust do kobiet idealny, u niego zawsze grały kociaki i tak jest w TP - dosłownie wszystkie dziewczyny w wieku 20, 30, 40 i więcej to laski jak z Playboya i człowiek się napatrzeć nie może. Każda piękna (np. Madchen Amick), każda fajna, ale najbardziej lubię Audrey Horne, po prostu czysty seks. Zresztą ulubiona aktorka Lyncha Sherylin Fenn.

A muzyka świetna ale nie tylko główny motyw i Laura Palmer Theme ale każdy, w tym piosenki w barze. Ogólnie bardzo fajny odcinek. A jeszcze jedno - pilot zaskakuje zwłaszcza tych co nie oglądali filmów Lyncha i sądzą że filmy Lyncha są niezrozumiałe, ale tak nie jest w przypadku TP, bo serial a przynajmniej Pilot zaskakuje prostotą fabuły i mało dziwnych elementów, ogląda się jak typowy kryminał, jak ktoś pierwszy raz zobaczy TP może się zdziwić tym że w sumie fabuła prosta jest i taka parodia trochę telenoweli (każdy z każdym romansuje), ale też trochę kryminału, komedii. Dla mnie Pilot na 8/10 po odświeżeniu.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-10-18, 18:12   

Powoli zaczyna się dziać wokół powrotu TP. Dziś premiera światowa kontynuacji serialu czyli powieści Frosta, która w Polsce wyjdzie jeśli nic nie zmieniło się 21 listopada.

http://welcometotwinpeaks...audiobook-free/

No i pojawił się też materiał z aktorami i trzeba przyznać, że Kyle MacLachlan się dobrze trzyma (a jak się nie mylę ma prawie 60 lat).

http://welcometotwinpeaks...-belushi-video/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-10-24, 22:23   

Właśnie skończyłem powtórkę 1 sezonu w HD i moje obawy co do tego, iż serial się mógł zestarzeć były bezpodstawne gdyż ogląda się wciąż dobrze już od Pilota. Jest sporo klasycznych seriali które się nie zestarzały jak np. Strefa Mroku (z lat 60), X-Files, ale też są seriale które po latach się ciężko ogląda. Na szczęście serial stworzony przez Frosta i Lyncha to nie tego typu produkcja tylko wciąż fascynująca podróż do świata miasteczka Twin Peaks. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że serial jest nakręcony w stylu produkcji lat 80/90, tak teraz się seriali nie kręci, ale mnie to nie przeszkadza, bo to wciąż dobra produkcja.

TP to nie tylko parodia telenoweli, horror, rozkmina typowa dla Lyncha, ale też pierwszorzędny humor. Jedną z wielu scen komediowych za które uwielbiam TP jest np. sekwencja w poczekalni weterynarza.

https://www.youtube.com/w...k0&spfreload=10

W ogóle sporo w serialu jest takich drobnych niby nic nie znaczących scen które bawią. Serial zaskakuje prostotą fabuły jak na produkcję Lyncha, a przynajmniej 1 seria i jest mało elementów wydawałoby się typowych dla twórczości Lyncha, ogląda się jak typowy kryminał. Więc jak ktoś pierwszy raz zobaczy TP może się zdziwić tym że w sumie fabuła prosta jest, większość zagadek rozwiązywanych jest na bieżąco (w tym te co w snach się pojawiają) - przynajmniej jeśli chodzi o 1 sezon. Większości widzów serial kojarzy się z typową twórczością Lyncha czyli mroczny, zagadkowy klimat z wieloma niezrozumiałymi wątkami i sam przyznam, że jak ileś tam lat temu przypominałem sobie TP to zaskoczony byłem jak ten serial jest fajny i lekki. Nie przypomina TP skądinąd tak świetnych filmów Lyncha jak Zagubiona autostrada, Mulholland Drive czy prequela w większości odcinków - jedyny całkiem poważny odcinek, bez humoru to jak pamięć mnie nie myli finał 2 serii.

Serial ma same ciekawe postacie , które się uwielbia, ale są też bohaterowie, których się nie cierpi, wkurzają, czy fascynują i to dotyczy zarówno mieszkańców Twin Peaks, ale i bohaterów co pojawiają się na chwilę, którzy też są świetni jak np agent Albert czy przełożony Coppera grany przez Lyncha.

Osobne słowa uznania należą się dla nadwornego kompozytora Davida Lyncha czyli Angelo Badalamenti. Bez tej muzyki nie byłoby serialu, ale nie tylko najbardziej znane kompozycje jak Twin Peaks Theme i Laura Palmer Theme warte są uwagi, ale każdy kawałek, w tym piosenki w barze, jest świetny i idealnie wpasowany do świata serialu. Może jedynie zaczyna przeszkadzać z czasem że muzyki mało, ciągle te same kawałki lecą, więc zbyt często wykorzystywane są w odcinkach ośmiu 1 serii utwory takie jak Twin Peaks Theme, Laura Palmer Theme czy Audrey Horne Theme przez co dochodzi do takiej sytuacji czasami w 1 serii, że nim w danej scenie muzyka się pojawi to od razu się domyśliłem jaki kawałek będzie przez co nie zawsze działają tak mocno emocjonalnie sceny, jak np. w sekwencji w Pilocie gdy w szkole dowiadują się o zabójstwie Laury pojawia się ikoniczna muzyka i scena działa na widza (chodzi mi o sekwencję ze złamaniem ołówka przez Jamesa), ale wiadomo że każda nawet najgenialniejsza kompozycja wykorzystywana zbyt dużo razy przestaje robić wrażenie co później ma miejsce. Choć w 2 serii napisał Badalamenti więcej też nowej muzyki równie dobrej jak w 1 serii, więc tego problemu nie będzie w 2 serii jak pamiętam.

Twin Peaks obrosło kultem, ale nie oznacza, że jest idealne. Są odcinki dobre, genialne, ale też średnie, przyzwoite jak w każdym serialu, nie tylko w takim który z czasem obrósł kultem. Choć TP bardzo szybko stał się produkcją na punkcie której oszalał cały świat, już w czasie emisji 1 serii gdyż na początku lat 90 nie było raczej takich oryginalnych, pomysłowych produkcji przełamujących różne schematy, ale też bawiących się nimi czy wyśmiewające też (można powiedzieć że drugą taką produkcją z tego samego okresu czasu był też serial Przystanek Alaska). Może zdarzały się seriale pod koniec lat 80 i na początku lat 90, które miały ciągłość fabuły, nie były proceduralami czyli co odcinek to inna historia, ale za bardzo nie przypominam sobie takich produkcji. Więc wydaje mi się że w TP na tak dużą skalę zastosowano pomysł że mamy historię, w której każdy odcinek to kolejny dzień (coś jak w 24 godzinach tylko że w tym serialu każdy odcinek to kolejna godzina) oraz wymieszanie gatunków co raczej się nie zdarzało przed nastaniem ery gdy w telewizji rządziły m.in. X-Files, Buffy. Twin Peaks to taki serial co wyprzedził swoje czasy i to o wiele lat jeśli chodzi o oryginalność i taki serial jak TP pasuje bardziej do dzisiejszych czasów gdy panuje większa swoboda twórcza showrunnerów. 1 sezon to dla mnie wciąż bardzo dobra produkcja i w ogóle TP jako całość to produkcja kultowa, która się ładnie starzeje.
A jeszcze co do tego o czym już wspomniałem, że serial Frosta i Lyncha to taka produkcja, która miałaby większe szanse na przetrwanie dłużej w telewizji teraz a nie na początku lat 90. Ciekawe jakby w czasach obecnych gdy od kilku dobrych lat panuje złota era seriali i twórcy mają pełną swobodę, zwłaszcza w kablówkach i na Netflixie mogą tworzyć najbardziej oryginalne produkcje jakie chcą i ciekawe czy Twin Peaks odniosłoby taki sukces w dobie takich seriali jak np. Gra o Tron, Mr. Robot, House of Cards i wielu innych, czy by znalazło swoją widownię.

Zwłaszcza że TP to było coś nowego i oryginalnego i miało ogromną oglądalność oraz większość zachwalała na początku, ale jak zaczęła spadać oglądalność na początku 2 serii i gdy większość zaczęła narzekać, iż nic nie wyjaśnia się to zakończono wątek mordercy Laury Palmer na życzenie stacji by podwyższyć słupki oglądalności (choć ekipa serialu nie miała zamiaru wyjaśniać wcale kto zabił). No i zaowocowało to odwrotnym skutkiem i słupki oglądalności poleciały jeszcze bardziej, bo mało kto już chciał oglądać ten dziwny serial. Ciekawe właśnie czy dzisiejszą widownię zainteresowałaby też tylko sprawa Laury Palmer, a może pozostałe elementy TP nie mniej ciekawe spotkałyby się z lepszym przyjęciem jak na początku lat 90 XX wieku.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-11-28, 19:58   

Ciąg dalszy mojej opinii po powtórce "Miasteczka Twin Peaks", ale tym razem nie o całym sezonie jak w przypadku 1 serii, tylko o odcinkach od 1 do 9 serii drugiej. Powodem podzielenia mojej opinii o drugiej serii jest to że 2 sezon to już sezon pełny czyli 22 odcinki a nie jak w 1 sezonie tylko 8 odcinków. Poza tym sezon 2 to dwa tak na prawdę różne seriale. 9 odcinków pierwszej połowy to jeszcze serial Lyncha i Frosta nim odszedł David, bo zajęty był kręceniem jednego ze swoich największych sukcesów czyli "Dzikości serca" z Nicholasem Cage ( kiedyś Cage grał w dobrych filmach i był dobrym aktorem w co może obecnie ciężko uwierzyć) i Laurą Dern.

Odejście Lyncha miało miejsce po 2x07, który wyreżyserował na podstawie scenariusza Marka Frosta i jest uważany za jeden z najlepszych w całym serialu i powtórka po latach to potwierdziła. Pierwsza połowa 2 serii, do odcinka 9, są to odcinki zamykające definitywnie wątek zabójcy Laury Palmer i to jedne z najlepszych odcinków TP.



Ważne jest też by zaznaczyć, że mówi się iż głównie za sukces TP odpowiada Lynch i to prawda, ale wydaje mi się że Mark Frost jest trochę pomijany gdyż jest takim samym autorem sukcesu TP - to on pisał do większości najważniejszych/najlepszych odcinków scenariusze, w tym do tych w reżyserii Lyncha. W sumie to głównie pomysłodawcą odcinków był i reżyserem Lynch, ale to Frost był autorem skryptów i wydaje mi się że zasługuje na to by pamiętać o nim. Pewnie powodem tego że głównie o Lynchu się mówi jest fakt, że jest znanym reżyserem, a Frost raczej z niczego więcej znany nie jest, jak właśnie ze współpracy z Davidem. A przynajmniej ja go z niczego więcej nie kojarzę jak z seriali tworzonych z Davidem (jeszcze jeden zrobili serial po zlikwidowaniu TP z ekipą częściowo z Twin Peaks i tym razem komedie i miło też wspominam tą produkcję).


Narzeka się na 2 sezon, że o wiele słabszy jak 1 sezon, co jest związane przez to iż ma więcej odcinków czyli sporo zapychaczy, ale nie dotyczy to epizodów co właśnie omawiam czyli 1-9. Innym elementem TP który nie każdemu odpowiada jest to że zaczynają się pojawiać wątki dziwne, paranormalne, trochę z pogranicza jawy i snu, ale to jest jeden z elementów ikonicznych TP. Zresztą już w 1 serii mieliśmy różnego rodzaju wizje, sny i to jest jeden z elementów za który uwielbiam TP.

Uwielbiam TP to z jaką lekkością łączy TP wszelkie gatunki, bo mamy wątki jak z telenoweli połączone z kryminałem, komedią, dramatem i ten koktajl gatunkowy, każdy element do siebie pasuje idealnie. Podobna sytuacja była w Archiwum X ale nie na taką skalę jak w TP, bo jednak w X-F jest podział na odcinki czystko komediowo, eksperymentalne i na poważne a w TP co odcinek to jeden wielki gar do którego wrzucono różne gatunki. Na dodatek serial jest zrealizowany w taki sposób i tak grany przez aktorów, iż nie wiadomo do końca czy ogląda się poważny serial czy parodię/pastisz. Udało się ekipie stworzyć idealną równowagę między zmianami klimatami, więc nie dziwią sceny dramatyczne lub jak z horroru po których następują sceny jak z komedii, czysty slapstick miejscami. A muszę przyznać że uwielbiam poczucie humoru Frosta i Lyncha. Przyznam że nie podejrzewałbym o tak dużą dawkę autoironii reżysera co pokazał w roli szefa Coopera Gordona - kapitalna rola. Zresztą FBI ma w Twin Peaks same świetne i wyróżniające się na plus postacie jak choćby uwielbiany przez fanów agent Albert Rosenfield.

Choć jak serial uwielbiam ale to nie znaczy że każdy pomysł jest trafiony, bo są wątki żenujące mimo że niby bawią (jak np. wątek z Nadine, której wydaje się że ma mniej lat niż w rzeczywistości po obudzeniu się ze śpiączki) albo przeciągane żarty są w nieskończoność przez co przestają śmieszyć (choćby scena jak Andy zebrał deską w czoło i się kiwa, kiwa, kiwa...).

Wiadomo że Cooper i szeryf Truman to jeden z najlepszych duetów męskich jakie w ogóle widziałem, dla mnie są zaraz za Gibsonem i Gloverem z cyklu "Zabójcza broń", ale jest kilka postaci/aktorów o których chciałem wspomnieć w przypadku pierwszej połowy 2 serii.

Podobnie jak w przypadku 1 serii MacLahlan ma wciąż świetną chemię nie tylko z Ontkeanem, ale też z boską Sherylin Fenn i nie dziwię się, że rozważali przez jakiś czas zrobienie z nich pary. Choć mają o wiele mniej scen razem jak w 1 serii niestety, przynajmniej w odcinkach co do tej pory sobie przypomniałem. Choć widać jak Audrey Horne zmieniła sie, to już troche inna postać jak w 1 serii, ale trzeba powiedzieć że dobra z niej aktorka jest. Podobnie można powiedzieć o Donnie czyli przyjaciółce Laury Palmer, którą gra Lara Flynn Boyle i aktorce wcielającej się w Lucy, która jest po prostu przeurocza.

Fajnie że dali trochę pograć coś więcej jak trupa Sheryl Lee w roli kuzynki Laury, ale muszę przyznać, że nie gra jakoś super. Choć źle też nie. O wiele lepiej zagrała w kinowym prequelu/sequelu.

Super też nie gra Amick czyli Shelly ale jak się wygląda tak jak ona więc wiele można jej wybaczyć - jest po prostu ok. Świetna jest za to Joan Chen w roli miłości szeryfa, ale Chen to aktorska pierwsza klasa. Podobnie jak Piper Laurie w roli Catherine, którą zapomniałem chyba wychwalić przy omawianiu 1 serii co właśnie czynię.

Z męskiej obsady to wiadomo że James zbiera dość krytyczne opinie od fanów, iż drewniany, i w sumie rzeczywiście ciężko czasami patrzy się na to jak gra tą postać James Marshall (zwłaszcza to jak zaśpiewał piosenkę w 2 serii, nie wiem czy specjalnie czy tak miało być kiczowato), ale czasami ma dobre sceny jak choćby w Pilocie serialu scena z ołówkiem. Inna sprawa że ma taką też rolę Marshall kiepską do grania, trochę mi przypomina przerysowaną wersję buntownika w stylu Jamesa Deana.

Ale reszta męskiej obsady się dobrze spisuje i nieważne czy grają postać którą się lubi czy nie cierpi. Warto wymienić choćby Bobby'ego (chyba moja ulubiona drugoplanowa postać męska), Leo (którego wątek w 2 serii z dramatycznego zamienił się w fajną komedię), ojca Donny, Hawka, Dicka Tremayne'a , Pete'a i wielu innych. Osobne słowa uznania należą się Beymer'owi w roli ojca Audrey Horne - wydaje mi się że niedoceniany jest w roli jednej z najważniejszych osób w miasteczku.

Powinienem wspomnieć o BOBIE ale jego rola, która jest bardzo istotna dla mitologii TP, ale też bardzo epizodyczna (podobnie jak olbrzym czy karzeł).

No i przede wszystkim oklaski dla Wise'a w roli Lelanda Palmera za pierwszą połowę 2 serii, którego rola w 1 serii ograniczała się tylko do płakania na co sam aktor narzekał, a w 2 serii może pokazać ojciec Laury cały wachlarz swoich zdolności aktorskich i spisuje się rewelacyjnie.

A z nowych postaci bardzo mi się spodobał Jean Renault grany przez Michaela Parksa, którego nazwiska można nie kojarzyć, ale to dość znany aktor, o charakterystycznym wyglądzie, znany głównie z ról u Tarantino i Rodrigueza.

Podoba mi sie też w 2 serii, że jest więcej nowej muzyki. Nie dominują ciągle Laura Palmer Theme i Twin Peaks Theme jak w 1 serii co powodowało z czasem efekt znudzenia, bo ile można słuchać ciągle tego samego nawet jak świetny kawałek i przez co nie każda scena tak działała jak powinna. Stworzył Badalamenti kilka nowych świetnych kompozycji typowych dla TP w 2 serii (też przy udziale Julee Cruise i Lyncha) oraz kilka kawałków, które pozornie mogą się z Twin Peaks nie kojarzyć, ale są świetnie jak np. ten kawałek, który po prostu uwielbiam. Ta scena to jedna z najpiękniejszych w serialu:

https://www.youtube.com/w...Uk&spfreload=10


Jak ogląda się teraz serial bez przerw tygodniowych, tylko tyle odcinków na ile się ma ochotę widać jak serial się świetnie nadaje do oglądania takiego nowoczesnego a nie tydzień w tydzień po jednym odcinku lub z przerwami kilkutygodniowymi jakie miały miejsce w sezonie.

Odcinki 1-9 serii 2 to równie dobra a miejscami nawet lepsza rzecz jak 1 sezon, w którym jest sporo scen ikonicznych dla TP oraz zamyka pewien etap serialu. Druga połowa drugiej serii jest słabsza z tego co pamiętam, ale i tak jest wiele wątków, które lubię (Czarna Chata, Cooper i jego dziewczyna, Windom Earle) i są dobre odcinki (nie tylko finał) i z chęcią przypomnę sobie też drugą połowę sezonu drugiego.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-12-04, 14:42   

Skończyłem wczoraj powtórkę drugiej połowy sezonu 2 Twin Peaks. Już początek 10 odcinka pokazuje, że to inny serial gdyż fabuła tym razem nie toczy się od razu po finale poprzedniego epizodu jak było do tej pory, ale przeskakuje akcja do przodu o 3 dni i mamy coś na kształt epilogu dotychczasowej fabuły. Później wprowadzone jest kilka nowych wątków typowych dla serialu czyli wątki jak z telenoweli, komedii, ale najważniejsze rzeczy dzieją się oczywiście wokół Coopera. Wspomniana jest chyba pierwszy raz Czarna i Biała Chata.

Ale muszę przyznać, że trochę trwa nim serial złapie drugi oddech gdyż odcinki 10-15 to są nie tyle najsłabsze w sezonie co ogólnie najsłabsze w całym serialu. Są to częściowo zapychacze, ale to taki serial, że tutaj pojawiają się istotne rzeczy też w pozornie nieistotnym odcinku, które zaprocentują w dalszych odcinkach. No i trzeba powiedzieć że nawet w najgorszych wątkach, których fanem nie jestem są elementy co mi się podobają jak np. w wątku z "super mocami" Nadine czy o diabelskim chłopcu. Wątek z diabelskim chłopcem da się oglądać bo Dick i Andy tworzą zabawny duet "detektywów" próbujących odkryć prawdę o chłopcu oraz świetne jest to jak walczą o Lucy obaj. Są to wątki które nie podobają mi się, zwłaszcza z Nadine, który jest żenujący wprost, ale scena gdy ratuje męża z opresji jest super. Też całkowicie mi nie leży i nic fajnego nie jest w wątku z serialowym Jamesem Deanem, który spotyka poza miasteczkiem oczywiście femme fatale.

Pojawiają się nowe ciekawe postacie jak np. agent Dennise/Denis z DEA czyli Duchovny w kobiecym wydaniu. Nie mogę nie wspomnieć o reakcji Audrey jak zobaczyła Duchovny'ego w kobiecym stroju, zresztą policja też miała opad szczęki gwarantowany. Choć muszę powiedzieć że bardzo drewniany DD jest w tej roli, chyba jeszcze bardziej jak w pierwszej serii X-Files.

Ale muszę zaznaczyć że nawet w najsłabszym epizodzie są super elementy dla których warto odcinki zobaczyć jak np. kolejne sceny pokazujące przyjaźń między Cooperem a szeryfem (uwielbiam sekwencję jak dostaje muchę od szeryfa na wyprawę na ryby) czy sceny z Dale i Audrey.

A co do rodziny Horne to fajnie, że wciąż ma co grać Beyman w roli Bena Horne'a i spisuje się pierwszorzędnie. Cały czas dobrą robotę odwala Michael Parks jako Jean Renault, ale trzeba też powiedzieć że nie do końca wykorzystali tą postać i za mało go było. Ale po 5, 6 słabszych odcinkach serial wraca do swojego dobrego poziomu znanego z 1 serii oraz odcinków 1-9 2 serii i jest to mniej więcej moment gdy w serialu pojawiają się Heather Graham i Billy Zane oraz Windom Earle. Szkoda że Annie grana przez Graham nie wróci w 3 serii. Dobra aktorka, poza tym jej wątek skończył się w taki sposób iż myślałem, że wróci. A jeśli jej nie będzie to może chociaż wspomną o niej w nowych odcinkach albo w książce Marka Frosta "Sekrety Twin Peaks". Może nie ma między Dale a Annie chemii takiej jak między Cooperem a Audrey, ale tworzą tak pocieszną parę, że z ogromną przyjemnością obserwuje się ich wspólne sceny. Tak na marginesie chciałem dodać dlaczego nie zrobili z Audrey i agenta FBI pary. Otóż Lara Flynn Boyle czyli Donna była dziewczyną MacLachlana i była tak zazdrosna o Sherylin Fenn, iż plany musieli zmienić, a nie dlatego że Fenn sporo młodsza od Kyle'a, bo Graham jeszcze młodsza jak Fenn. Scena poznania Annie przez agenta FBI mnie rozczula po prostu:

https://www.youtube.com/w...tU&spfreload=10



A co do Billy Zane to zupełnie zapomniałem że gra w TP a lubię tego aktora, i fajnie wypadł. Tak samo podoba mi się Kenneth Walsh w roli Windoma Earle, ciekawa postać i fajnie jego wątek się też rozwijał. W ogóle to spora ilość aktorów co pojawia się w TP to później występowała w X-Files (tak na marginesie chciałbym zobaczyć wspólne przygody agentów Muldera, Scully i Coopera), bo nie tylko Duchovny i Welsch (Revelations z 3 serii), ale też Michael Horse/Hawk (Shapes), Richard Beyman/Ben Horne (Sanguinarium), Michael J. Anderson (Humbug) i Don S. Davis (ojciec Scully). Chyba nikogo nie pominąłem.

Wraca też Lynch jako przełożony Dale'a i odwala kapitalną robotę, a scena z BONZAI czy wątek z Gordonem i Shelly poprawiają mi zawsze humor.

https://www.youtube.com/watch?v=5IzLoCSfSbc

https://www.youtube.com/w...Bc&spfreload=10

Wygląda że z Frosta i Lyncha to niepoprawni romantycy. A nie dość że dobrze gra reżyser "Mulholland Drive" i "Głowy do wycierania" to kto by się spodziewał po Lynchu takiego poczucia humoru. No i Madchen Amick/Shelly jakoś lepiej gra w ostatnich odcinkach serialu jak wcześniej. Nie tylko poziom się serialu podniósł od 16 odcinka 2 serii dzięki wprowadzeniu ciekawego głównego wątku czyli o Czarnej Chacie plus Windom Earle, ale pozostałe też są fajne/ciekawe wątki jak np. konkurs na miss miasteczka, relacje Annie-Dale, tak samo fajnie się oglądało Sherylin Fenn i Billy Zane'a razem czy historia z łasiczką i wątek z Benem Horne też ciekawie się rozwijał. Mógłbym jeszcze długo wymieniać co mi się podobało w odcinkach od 16 do 22, ale nie chce psuć zabawy tym co jeszcze nie mieli okazji.

Serial wrócił do formy z pierwszej połowy 2 serii oraz pierwszej serii i też jest miejscami tak przeuroczy i przesympatyczny, że zapomnieć można iż to serial Frosta i Lyncha, więc po scenach uroczych i zabawnych w końcu pojawią się sceny dramatyczne lub jak z horroru.

A że widzom zależy na bohaterach więc tym bardziej przykro się robi jak spadają na bohaterów różne dramaty i powoli zmierzam do omówienia finału, który jest dla mnie najlepszym odcinkiem całego serialu. Nie pierwszy odcinek w reżyserii Lyncha, ale klimat diametralnie inny jak w jego odcinkach, bardziej jak z kinowej kontynuacji serialu, czy Blue Velvet i Zagubionej autostrady czyli poza jedną, dwoma scenami pozbawiony całkiem humoru. Podobnie jak finał 1 serii wiele się dzieje i dramatycznie bardzo miejscami, sporo cliffhangerów, ale najważniejszy moment odcinka to Cooper w Czarnej Chacie. Przyznam się że jak najmłodszy nie jestem a oglądałem finał w nocy w słuchawkach na uszach to wciąż odcinek działa jak pierwszorzędny horror, można się przestraszyć.

No i to zakończenie które pamiętam że jak oglądałem w latach 90 serial to myślałem że telewizor wyrzucę przez okno - nie byłem przyzwyczajony do takich zakończeń seriali w tamtych czasach. Ale więcej nie zdradzę bo nie chcę psuć niespodzianki tym co nie widzieli jeszcze i może namówiłem kilka osób do nadrobienia serialu. No i teraz pora przypomnieć sobie uwielbiany przeze mnie prequel i jednocześnie kontynuację serialu, który to lepiej obejrzeć z różnych powodów jednak po serialu dopiero. A od pon. zaczynam czytać "Sekrety Twin Peaks" Frosta.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-12-05, 18:58   

FWWM obejrzałem ponownie i wciąż bardzo dobry film, jest to jeden z lepszych filmów Lyncha, ale są rzeczy które mi się nie podobają w nim od pierwszego seansu. Przede wszystkim półgodzinne wprowadzenie z agentem Desmondem i młodym Sutherlandem. Chris Isaak okazał się kiepskim aktorem (wolę go jako piosenkarza), ale akurat Jack Bauer był spoko i fajnie się ogląda Jacka Bauera w lynchowskich klimatach. Aktorka co zastąpiła Lare Flynn Boyle w roli przyjaciółki Laury też wypadła słabo, bardziej Boyle się docenia w tej roli jak obejrzy się film i w ogóle nie przypomina serialowej Donny (podobno powodem że nie chciała wrócić Boyle był udział w scenach rozbieranych). Nie chodzi mi o wygląd, tylko o to że jakaś taka ciepła klucha z niej jest.

Gdy akcja przenosi się do Twin Peaks jest z każdą minutą coraz lepiej. Wydaje mi się że to, iż spora część fanów serialu nie cierpi filmu jest fakt, że nie każdy fan Twin Peaks jest fanem twórczości Lyncha. Ogniu krocz ze mną jest bliżej takim filmom jak "Zagubiona autostrada" czy Mulholland Drive", które są filmami znakomitymi, ale pozbawionymi całkowicie humoru i absurdu z jakiego znany jest serial. FWWM ogląda się jak horror. Są też tak jak w serialu sceny wizji, snów, ale w przeciwieństwie do serialu nie każdą zagadkę Lynch wyjaśnia jak było w serialu. W FWWM jest jak w filmach nakręconych po Twin Peaks przez Lyncha czyli sporo zagadek widz sobie sam musi wyjaśnić jak np. cała sekwencja z Davidem Bowie (choć wolałbym go w roli agenta Desmonda gdyż lepszym aktorem jest od innego piosenkarza czyli Isaaka), która jest niesamowita, ale wyjaśnienia nie dostajemy. Jeśli dobry film jak np. Zagubiona autostrada i Mulholland Drive to mi nie przeszkadza brak wyjaśnień, gorzej jak film kiepski jak np. Inland Empire wtedy to z czego znany jest Lynch zaczyna irytować.

Innym powodem przez który film może być nienawidzony przez fanów serialu jest to, że przedstawia upadek dziewczyny, która pogubiła się w życiu i od początku filmu wiadomo, że nie ma dla niej ratunku. A jednocześnie pokazuje Laure Palmer z nienajlepszej strony, nie jest to laurka dla niej, pokazane są też wady Laury.

No i wydarzenia w filmie można interpretować tak, że można zanegować istnienie tych złych sił, że Laura nie dopuszcza do siebie myśli z pewnych powodów co się dzieje wokół niej tak naprawdę. Łatwiej widzowi i bohaterce pogodzić się z faktem, że wszystkiemu winien jest BOB i demoniczne siły niż to czego dowiedzieliśmy się w 2 serii serialu i pokazano dokładnie w filmie i wydaje mi się że to też jeden z powodów dla których film jest tak krytykowany.

A trzeba przyznać że Sheryl Lee świetnie zagrała Laurę, lepiej o wiele gra jak w serialu gdzie grała kuzynkę Laury czyli Maddie. Dobry jest też Ray Wise w roli Lelanda. Trzeba też zaznaczyć, że w serialu wielu rzeczy nie można było pokazać co czasami wyglądało dziwnie, zwłaszcza że serial jest miejscami perwersyjny, sporo wątków wokół seksu, a nikt nie rzucił przekleństwem i zero mocniejszych scen. W FWWM mógł pokazać Lynch to na co w telewizji by mu nie pozwolono.

Ale jak pierwsze 30 minut jest drętwe to od momentu pojawienia się na ekranie Sheryl Lee z każdą minutą jest coraz lepiej, ale to co najlepsze w filmie zaczyna się od GENIALNEJ sceny w barze, która jest jedną z najlepszych i najbardziej klimatycznych sekwencji jakie stworzył Lynch w całej swojej karierze, i już do samego końca film nie schodzi poniżej bardzo dobrego poziomu. A co do zakończenia filmu, które jest powszechnie znane to podoba mi się to że Lynch w ostatniej scenie z Cooperem i Palmer pozwolił sobie na w pewnym sensie happy end co do Laury - pokazał ją szczęśliwą i wolną, wyzwoloną pisząc bez większych spoilerów.



A co do sceny z Annie (Heather Graham) nawiązującą do zakończenia serialu to sama w sobie jest bardzo klimatyczna, ale jak spojrzy się na całość czyli serial i film to może wywołać mętlik w głowie gdyż to co mówi Annie w filmie sugeruje, że Cooper powinien wiedzieć co się stanie w finale serialu skoro przeczytał pamiętnik Laury a z serialu to nie wynika. Choć można znaleźć najprostsze rozwiązanie na to, bo jak kręcili serial nie planował Lynch filmu, ale i tak człowiekowi się mózg lasuje od tego jak próbuje połączyć nowe zagadki z FWWM z fabułą serialu miejscami.

Cieszę się, że film mimo krytyki z jaką spotkał się ze wszystkich stron (dziennikarze, krytycy, filmowcy, fani) jednak należy do kanonu co sugeruje to, iż w 3 serii wróci Harry Dean Stanton w roli tej samej jaką grał w filmie.

Co ciekawe nie Frost napisał scenariusz razem z reżyserem, tylko Robert Engels - jeden z głównych scenarzystów serialu też. Ale mimo tego że to chyba jedyny skrypt jaki napisał reżyser z Engelsem to nie zmienia tego, że powstał jeden z lepszych filmów reżysera oraz jednocześnie zapowiadający zmiany jakie zajdą w jego reżyserskiej karierze czyli filmy "Zagubiona Autostrada", "Mulholland Drve", które uważam za świetne produkcje tak na marginesie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-12-06, 17:55   

Właśnie skończyłem dziś maraton z Twin Peaks powtórką odcinka specjalnego. Polecam wszystkim co obejrzeli serial i film kinowy obejrzeć sobie Twin Peaks: The Missing Pieces czyli wycięte sceny z filmu Fire Walk With Me. Jest to materiał zmontowany przez Lyncha, trwa 90 minut filmu i są sceny niektóre takie same co w FWWM ale inaczej zmontowane, i w większości są to sceny, których w filmie nie ma. Od premiery filmu mówiło się że sporo materiału wycięto z filmu ale długo ten materiał był niedostępny, więc można było przyjąć iż to tylko gadanie fanów i żadnego materiału nie ma, a jednak jest i wnosi sporo do świata Twin Peaks.

Najbardziej narzekali wszyscy na brak humoru i klimat ciężki że w filmie dominuje i jak można się było domyślić sporo scen co Lynch wyciął z Ogniu krocz ze mną są to sceny z postaciami dobrze znanymi z serialu, ale które w filmie nie mają żadnego wpływu na fabułę, np. sceny komediowe. Pojawia się większość postaci znanych z serialu (oprócz Audrey Horne/Sherylin Fenn co w sumie żadne zaskoczenie że z nią żadnych scen nie nakręcili, bo zupełnie nic nie miała wspólnego z Laurą i nie pojawia się też Catherine).

W The Missing Pieces mamy więcej klimatu z serialu jak w prequelu, ale mnie akurat to nie przeszkadza zupełnie w filmie. Są tak zabawne sceny jak np. o wymiarach drewna z Pete i Josie, sceny z szeryfem, Andy, Hawkiem i Lucy, a przede wszystkim scena z rodziną Palmerów jak uczą się języka norweskiego. Poza tym jest dużo scen z Laurą i jej mamą oraz tatą i tych scen żałuję, że nie znalazły się w filmie bo fajnie pokazywały ich relacje, a też w tych scenach Grace Zabriskie, Sheryl Lee i Wise mają do zagrania coś innego jak w filmie - nie tylko sceny smutku i przerażenia. Bardzo podobała mi się też scena z rodzicami Donny, która jest zapowiedzą zakończenia filmu i więcej scen z Donną oraz Laurą.

Najmniej podobały mi się wszystkie sceny z Chrisem Isaakiem i Jackiem Bauerem, zresztą podobnie było w prequelu, które odstają klimatycznie. Choć podoba mi się w tym wątku jedno - sceny jak policja jest niechętna w pomaganiu FBI.

Więcej jest też scen z Davidem Bowie, które nie wyjaśniają wcale tych wizji i wydaje mi się, że wiem jeszcze mniej jak po serialu i filmie. Większość scen ma klimacik i powinny być w filmie, ale wtedy film by trwał dobre 4 godziny. A na koniec MIssing Pieces jest scena rozgrywająca się po wydarzeniach z finału serialu czyli pamiętnej scenie z lustrem.
Spoiler:
W filmie jest scena jak z Laurą skontaktowała się dziewczyna Coopera, Annie, a tutaj mamy jakby jej kontynuację czyli scene z karłem i prawdziwym Cooperem martwiącym się o Annie. Pokazane jest jak zły Cooper udaje że poślizgnął się w łazience, a na koniec w szpitalu widzimy Annie, która mówi nieobecnym wzrokiem to samo co w filmie czyli gdzie jest dobry Cooper i by zapisać to w pamiętniku. Świadkiem sceny tej jest pielęgniarka, która zauważa pierścień na palcu Annie i go zabiera i odchodzi. Widzimy później Annie która leży w stanie katatonii, nieobecna i koniec. Można się domyślić gdzie idealnie pasuje ta scena w końcówce filmu, ale też z drugiej strony nie dziwię się, że ją wyciął Lynch, bo rozbiła by emocjonalny koniec filmu.

Zastanawia mnie też jedno - skoro w 3 serii będą aktorzy co grali w filmie też i film jest kanoniczną częścią świata Twin Peaks, ale wiadomo że Heather Graham wcielająca się w Annie nie wróciła na 3 serię to czy ta scena z pielęgniarką zabierającą pierścień będzie miała wpływ na akcję 3 serii czy przez to że została wycięta to tak jakby nie wydarzyła się w ogóle.

Co do Annie w jakim stanie jest w wyciętych scenach to można założyć że nie żyje lub została zabita przez Coopera na przykład, ale mam nadzieję że coś o niej chociaż wspomną w 3 sezonie. A co do pielęgniarki to aktorki która grała tą postać w Missing Pieces nie ma jej w obsadzie 3 sezonie, ale to może też nic nie znaczyć, bo może aktorkę zmienili.
A co do Missing Pieces to polecam obejrzeć, ale po filmie, bo warto.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-12-07, 16:42   

Przed premierą 3 sezonu Twin Peaks w przyszłym roku na Showtime Mark Frost współtwórca Twin Peaks postanowił napisać powieść "The Secret History of Twin Peaks". Nim napiszę co sądzę o książce, to ważne jest by zaznaczyć, iż Frost odpowiada za scenariusze najlepszych odcinków, w tym do odcinków które reżyserował Lynch. Twórca "Dzikości serca" współtworzył scenariusze jedynie do pierwszych trzech odcinków 1 serii, a w 2 serii figuruje tylko jako autor pomysłu pierwszego odcinka.

Do wszystkich najważniejszych odcinków 2 serii i też najlepszych Frost pisał sam scenariusze albo z Robertem Engelsem i Harley'em Pentonem i mam na myśli m.in. "Lonely Souls" czyli epizod w którym poznaliśmy mordercę Laury oraz finał 2 serii. Dominuje opinia co nawet Frost po zakończeniu serialu w 1991 roku przyznał z żalem, że wielu uważa iż to co dobre w serialu, za sukces odpowiada Lynch, a to co najgorsze to Frost co jest wydaje mi się bardzo niesprawiedliwe,bo gdyby nie Frost to serial nie wyglądałby tak jak wyglądał - za sukces serialu odpowiada tak samo Frost jak i Lynch. Zresztą to Frost po "Lonely Souls" gdy z serialem pożegnał się na jakiś czas reżyser "Prostej historii" (wrócił pod koniec serialu ale jako aktor i reżyser finału) był głównym showrunnerem i scenarzystą i całkiem dobrze sobie poradził sam. Prawda że wiele pomysłów było żenujących (głównie wątek z Nadine), było sporo zapychaczy, ale też sporo fajnych wątków w drugiej połowie serii jak Czarna Chata, Windom Earle, Annie - Cooper, wątek z Benem Horne, łasiczka.

A co do książki "Sekrety Twin Peaks" to była zapowiadana jako pomost łączący stary serial z nowym, że poznamy np. co się wydarzyło przez 25 lat, i nie jest to do końca prawda. Oczywiście są fragmenty w powieści z których dowiadujemy się kto przeżył po finale (choć to akurat można wywnioskować po tym kto wrócił na 3 sezon z tych aktorów co nie są na emeryturze jak np. Michael Ontkean czy nie żyją jak Silva, Don. S. Davis i wielu innych) i zasugerowane jest co z niektórymi postaciami się stało jak np. kilka słów o Benie Horne, Audrey, rodzinie Packardów, ale to jest bardzo drobny fragment powieści. Poza tym nie jest to powieść w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Na początku mamy dokument od znanego nam dobrze dyrektora Gordona Cole'a skierowany do agenta o inicjałach T.P. by przejrzał dokumenty. Powieść jest skonstruowana właśnie na taki jakby dossier, w którym zebrane są dokumenty dotyczące wydarzeń powiązanych z miasteczkiem zebrane przez tajemniczego Archiwistę i które to dokumenty mają związek ze sprawą jaką prowadzi FBI w 2016 roku. Są m.in. wycinki z gazety miasteczka, poświadczenia z bibliotek, ksera, skany, pieczątki, zapisy przesłuchań, dokumenty napisane przez Coopera, Hawka, fragmenty listów, itd. Robi to świetne wrażenie bo czytelnik czuję się jak właśnie agent przeglądający dossier. Są fragmenty nieczytelne, napisane tak iż ciężko odczytać, są fragmenty napisane językiem urzędowym jak na przesłuchaniu, fragmenty stylizowane na styl wypowiedzi np. doktora Jacoby'ego czy w stylu agenta Coopera. Więc od pierwszych tekstów poznaje się kto odpowiada za jaki dokument co znalazł się w dossier oraz są też uwagi i wnioski agenta T.P. jakie wyciąga w czasie przeglądania dokumentów. Trzeba pochwalić pisarza jak umiejętnia zmienia styl pisania, w zależności od tego jaki akurat fragment dossier czytam. Muszę pochwalić też polskie wydawnictwo ZNAK, bo książka wydana jest bardzo ładnie, a tłumaczenie wydaje się zachowywać oryginalny charakter książki. "Sekrety Twin Peaks" potwierdzają też, że film "Ogniu krocz ze mną" jest istotnym elementem kanonu serialu, bo pojawia się postać z filmu, czyli właściciel kempingu grany przez Harry Dean Stantona i wspomniani są też agenci grani przez Chrisa Isaaka i Kiefera Sutherlanda w filmie.

Na samym początku cofamy się w dossier z agentem T.P. aż do XIX wieku i wyprawy Lewisa i Clarka. Pojawiają się w powieści też np. masoni, illuminaci, Abraham Lincoln, Richard Nixon, sekty w USA (wspomniana jest też scjentologia) i oczywiście UFO, Roswell. Co do UFO to żadne zaskoczenie, bo wspomniany był w serialu projekt Błekitna Księga z którym wiele wspólnego miał jeden z bohaterów serialu czyli major Briggs. Pojawia się wiele postaci z serialu na czele z Pienkową Damą i Cooperem, ale najważniejszą postacią jest Douglas Milford, który pojawił się w drugiej połowie sezonu 2. W serialu znany był z częstych ślubów oraz wojny z bratem - burmistrzem. Muszę przyznać że mnie podobała się ta postać (oraz wątek jego miłości czyli dziewczyny, która zabijała seksem), choć pojawia się w dwóch odcinkach. Równie ciekawą postacią był jego brat, ale nic nie sugerowało że Douglas ma cokolwiek wspólnego z mitologią serialu, a w książce okazuje się że odgrywał istotną rolę i wpływał na życie mieszkańców. Jak kiedyś powtórzę serial to inaczej będzie się teraz patrzyło na wątek braci Milford.

Frost świetnie żongluje faktami, historią USA i teoriami spiskowymi i łączy z mitologią serialu i miejscami można odnieść wrażenie że czyta się autentyczne dokumenty. Ale zaznaczam że nie jest idealnie gdyż czasami tak się skupia na wątkach pobocznych jak np. na wątku UFO, Roswell, które w serialu były ale nie aż tak istotne. Za bardzo miejscami odchodzi od bohaterów serialu i historii miasteczka na rzecz teorii spiskowych i nierozwiązanych tajemnic USA przez co przez spory fragment powieści czułem się jakbym czytał Archiwum X. Między Twin Peaks a serialem Cartera zawsze istniały powiązania. Gdyby nie Twin Peaks to pewnie X-Files by nie powstało, sporo aktorów z Twin Peaks na czele z Duchovnym pojawiło się w X-F i podobnie jak serial Frosta i Lyncha Archiwum bawiło się schematem seriali, mieszano gatunki filmowe (komedia, SF, thriller, eksperymenty), ale trochę za dużo miejsca poświęcił nawiązaniom do serialu Cartera (i pisze to fan XF). Choć szkoda że nie wpadł nikt nigdy na pomysł crossovera TP i XF czyli wspólne śledztwo prowadzone przez Coopera oraz Muldera i Scully. Ale wracając do powieści to Mark Frost tak jakby chciał powiązać większość zagadkowych momentów historii USA i teorii spiskowych z historią Twin Peaks.
Kolejna rzecz co mi się nie podoba to że jest sporo nieścisłości. Nie będę wymieniał każdej bo pewnie są strony poświęcone serialowi gdzie wytknięto wszystkie, ale wymienię kilka. Choćby taka niby drobnostka jak fakt, że Laura zgineła mając mniej lat jak 18 a w książce pisze że 18. Inna rzecz co rzuciła mi się w oczy to taka, iż w serialu Audrey i jej ojciec pogodzili się w ostatnich odcinkach, naprawiły się między nimi relacje, a z książki wynika że tak dobrze między nimi wcale nie było jak serial sugerował. No i chyba największa nieścisłość, której może bym nie pamiętam jakbym serialu nie przypomniał sobie właśnie, że mama Normy zmarła kilka lat przed wydarzeniami w serialu według książki, a przecież w 2 serii pojawiła się cała i zdrowa. Mark Frost na temat nieścisłości m.in. wątku mamy Normy odpowiedział na twitterze, że wszystko zostaje wyjaśnione i chciałbym w to wierzyć. Choć nie wiem jak odkręcą w serii 3 wszystkie nieścisłości jakie są w powieści, zresztą to nie są jedyne jakie można wymienić, parę innych by się znalazło.

Książka kończy się w podobny sposób jak seria 1 i 2 czyli cliffhangerem i może nie tak mocnym jak ten z 2 serii, ale tradycja zachowana. Najważniejsze na koniec powiem, że czuje się w powieści klimat serialu i ogólnie jestem bardzo zadowolony z lektury, książkę się czyta szybko, bez znudzenia. W dwa dni przeczytałem, a gdybym miał więcej czasu to pewnie przeczytałbym w jeden dzień. Ale nie polecam jej osobom co nie oglądały serialu i filmu kinowego, bo jednak spoilery się przewijają czyli kto zabił Laurę i częściowo co do finału serii 2. Poza nieścisłościami, które mam nadzieje zostają wyjaśnione w 3 serii jak obiecuje Frost i w paru miejscach za bardzo skupił się na historii USA, UFO i teorii spiskowych niż na historii miasteczka to jestem bardzo zadowolony z powieści, którą oceniam na 8/10.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy

Wysłany: 2016-12-19, 16:31   

Pojawił się kolejny teaser nowego TP w którym widać Gordona Cole'a objadającego się pączkiem. Z jednej strony podoba mi sie ta enigmatyczność i tajemniczość teaserów z których nic nie wiemy o nowych odcinkach, ale z drugiej strony chciałbym konkretny trailer nie zdradzający za dużo z fabuły oczywiście. Liczę że może coś konkretnego pojawi się jak po świętach pojawi się 1 i 2 seria na Showtime.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=d714bEXFny4" target="_blank">View on YouTube</a>
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-12-20, 19:51   

Podoba mi się jak próbują zdjeciowo nawiązywać do oryginału, kolorystyka itp.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u