FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Twin Peaks
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-10, 00:41   

Oficjalnie ogłoszono, że 21 maja będzie premiera 3 serii TP, trwająca 2 godziny a dla abonentów Showtime będzie dostępny też 3 i 4 odcinek, więc domyślam się, że to będą 2 odcinki trwające godzine. Epizodów ma być łącznie 18 i liczę na to że będą puszczać po 2 odcinki tygodniowo. Dziwi mnie że od końcówki maja, bo w wakacje to oglądalność za duża nie będzie zapewne. Choć dla kablówek pewnie oglądalność się tak nie liczy. Liczyłem jednak na kwiecień po słowach Sherylin Fenn niedawnych na twiterze że możemy się spodziewać TP wcześniej niż sądzimy.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-14, 13:00   

Nowy teaser taki jak każdy czyli żadnych scen z serialu, ale podoba mi się. Szef Showtime zapowiedział, że raczej nie mamy się co spodziewać klasycznego trailera ze scenami z odcinków. Pewnie kolejny pojawi się w lutym jak poleci w maratonie cały drugi sezon, dziś poleciał 1 sezon na Showtime. Nie planują więcej odcinków jak 3 sezon i podobno na większość pytań co zostały odpowie sezon ale ciekawe czy to wynik tego że większość starej obsady to dziadki, ale w sumie dobra wiadomość że serial będzie miał zakończenie a nie cliffhanger (choć u Lyncha i Frosta to może wiele znaczyć).


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=UqqIR0-5ZBk" target="_blank">View on YouTube</a>
 
 
creee 
świeżak



Dołączyła: 09 Lut 2017
Posty: 1
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-02-09, 13:33   

zapowiada się bardzo ciekawie :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-03-23, 23:25   

Zdjęcia z nowych odcinków plus okładka EW.

http://welcometotwinpeaks...n-peaks-covers/

http://welcometotwinpeaks...n-albert-james/

Są trzy wersje okładek i powiem że na wszystkich wyglądają dziwnie i nienaturalnie aktorzy co pewnie wina makijażu lub photoshopu (oraz wieku co niektórych).

O wiele lepiej wyglądają wszyscy na zdjęciach z serialu, choćby Duchovny (wybuchłem śmiechem jak go zobaczyłem ponownie jako Denise, byłem pewien że wróci jako Dennis), James Marshall (James bez swojej słynnej fryzury z serialu tylko łysy wygląda jak skinhead) czy Amick. Zresztą Madchen Amick w ogóle ładnie się starzeje i babcie trzeba przyznać, że całkiem dobrze się trzymają (z tych wróciły a nie Lara Flynn Boyle). Jedne wyglądają lepiej a inne gorzej, ale wolę jak ktoś naturalnie się starzeje a nie wygląda jak potwór jak dawna Donna.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-03-27, 16:05   

Materiał EW kolejny, ale tym razem nie zdjęcia tylko wywiady z ekipą z Twin Peaks. Nie mówią raczej nic czego by się nie wiedziało o klasyku, ale fajnie się słucha. Zaznaczam że lepiej nie oglądać bez znajomości serialu, bo są spoilery najważniejsze z 1 i 2 serii oraz filmu.

http://people.com/pen/000...a-fb3375580000/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-04-10, 12:55   

1 i 2 seria od 1 maja na HBO GO i HBO 3, a od 22 maja na HBO nowe odcinki czyli dzień po premierze w USA.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2017-05-23, 14:35   

Jestem po 1 odcinku i...grubo się zastanawiam czy ten serial będzie się nadawał do oglądania bez środków wspomagających ;) .Tak na trzeźwo to ani śmieszno ani straszno.Z jednej strony fajnie zobaczyć te stare postacie po 25 latach ale czy będą one miały coś więcej zaprezentowania niż tylko to że są i całkiem nieźle się trzymają?.Mr C, jak go nazwali wszedł z buta niczym Jason Bourne no i to by było na tyle.'Nowa fala' też szału nie robi
Na chwilę obecną jedynym atutem są genialne zdjęcia.Niektórzy , co widzieli już wszystkie 4 wypuszczone odcinki narzekają że nuda i Lynch to chyba zrobił sam dla siebie i to na niezłym narkotykowym rauszu;).
No ale zobaczymy.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-05-23, 15:21   

Nie pisałem nic wcześniej bo co będę pisał sam dla siebie. Ja spotykam się prawie z samymi bardzo optymistycznymi reckami albo umiarkowanie pozytywnymi - raczej nie ma negatywnych, chyba że u fanow serialu co oczekiwali powrotu do tego co było w 1 i 2 serii, ale to było niemożliwe po tym jak skończył się serial. Gdy pojawiły się recki mówiono że to nie to co fani mogli by oczekiwać, ale też coś nowego. Klimat jest super ale inny jak w serialu i dobrze.

Ja liczyłem też na klimaty bliższe Zagubionej Autostradzie, filmowi kinowemu i finałowi serii jak serialowi i to dostałem. W sumie czuję się na 3 serii jakbym oglądał 3 filmy Lyncha - Głowe do wycierania (Czarna Chata), Zagubioną Autostradę (watek z dyrektorem szkoły) ii Twin Peaks. 3 seria bardziej skierowana jest do fanów filmów Lyncha a nie fanów serialu. A co do narzekania niektórych to tak jest zawsze gdy wraca coś po latach że zawsze pojawi się narzekanie nawet jak jest dobrze jak w tym przypadku.

Jak próbowali by zrobić to samo, powtórkę z rozrywki bez zmian to by wszyscy narzekali, że Lynch i Frost nie widzą jak się telewizja zmieniła, czyli identyczne opinie jak po emisji 10 serii XF gdy wszyscy zarzucali to Carterowi. A jak próbowali by zrobić coś innego, zmienić serial to narzekanie, że to już nie to samo co kiedyś jak w tym przypadku właśnie gdy serial się zmienił. Więc i tak źle i tak niedobrze coby nie zrobili.


A ja mam szacun dla Frosta i Lyncha (choć więcej na razie Lyncha jest), że zrobili coś nowego. Może za mało na razie miasteczka, ale to 18godzinny film, więc może się zmienić. No i te wątki poza miasteczkiem są super też. Jedynie kto może być rozczarowany to hardcorowi fani serialu, którzy nie akceptują jakichkolwiek zmian.

A Kyle MacLahlan to mistrz. Szkoda że tylko Lynch potrafi jego talent aktorski wykorzystać dobrze. Jedyny zarzut mam do muzyki Angelo Badalamentiego, której prawie w ogóle nie ma. Wiadomo że takie klimaty muzyczne jak w 1 i 2 serii czyli np. jazz nie pasowały by do 3 serii, jest ponury klimat, ale sądziłem że będzie muzyka w klimatach z filmu kinowego albo Mulholland Drive, a jest inna nie tylko od tego co było w serialu, ale nie przypomina muzyki z pozostałych wspólnych filmów kompozytora i reżysera. Muzyka bardzo minimalistyczna i głównie gościnne występy zespołów muzycznych (domyślam się że wszyscy muzycy co są w obsadzie pojawią się na scenie w barze). Mam nadzieje że z czasem się to zmieni i będzie więcej nowej muzyki Badalamentiego i takiej na którą zwróci się uwagę, a nie tylko gościnne występy zespołów muzycznych na scenie w barze (a wiadomo ze wielu muzyków załapało się do 3 serii i domyślam się w jakim celu).

Nie narzekam na tandetne efekty specjalne bo Lynch lubi tak kiczowate efekty co pokazał w Głowie do wycierania i krótkometrażówkach, to jego styl.

A rozwaliło mnie jak "zemścił się" na aktorze który grał karła w drugim odcinku. Gdy negocjacje były Anderson zażyczył sobie zbyt dużo kasy niż mogli mu dać i negocjacje z nim się skończyły, ale w internecie wyzywa reżysera od tej pory od pedofila i morderców. No i w drugim odcinku zemścił się na nim, bo jest karzeł, tylko że.... No trzeba to zobaczyć :)
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2017-05-23, 16:16   

Ja piszę tylko z perspektywy pierwszego odcinka a zarzut to jak dla mnie takie drewniane dialogi, brak chemii ale to tylko pierwszy odcinek.
Są gusta - ja bym wolał by ten serial był, że się tak wyrażę, w miarę wytłumaczalny - by te jazdy Lyncha nie poszły tak że nikt nie wie o co chodziło i mamy 1000 wersji(a sam David się śmieje bo sam nie wie :hahaha: ), tylko żeby proporcje były utrzymane.
Żeby za kolejne 25 lat, kolejne pokolenie nie jarało się tylko tym że 'nic nie kumam ale poryty nieźle'. To tak w skrócie.

Tak na marginesie ja w zasadzie nic nie czytałem 'przed' i zdziwiło mnie że wątek samego miasteczka i osób '25 lat później' będzie eksponowany chyba w sposób dosyć konkretny.

ps. wiesz może czemu Szeryfa Trumana nie ma?Znaczy się tego oryginalnego bo widzę że żyje.
 
 
ju_malopolska 
świeżak



Wiek: 27
Dołączyła: 23 Maj 2017
Posty: 2
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-05-23, 21:09   Re: Twin Peaks

afgan napisał/a:
Twin Peaks / Miasteczko Twin Peaks
reż. David Lynch (USA 1990)

Głównym wątkiem serialu jest śledztwo w sprawie zabójstwa licealistki Laury Palmer prowadzone przez ekscentrycznego agenta FBI Dale'a Coopera. Wraz z nim poznajemy miasteczko Twin Peaks, jego mieszkańców i ich mroczne sekrety.

zrobiłem mały maraton, jestem teraz przy 1x05 i muszę powiedzieć, że nie rozumiem fenomenu tego serialu. nudny jak flaki z olejem. nie czuję w ogóle (rzekomo ,,niesamowitego") klimatu miasteczka. chodzi o to, że serial był fajny 20 lat temu czy ze mną jest coś nie tak?


mam zamiar zrobić dzisiaj sobie maraton, mam nadzieję, że jakoś wytrzymam kurcze... chba trzeba strzelić jakiegoś Black'a, tak to może być ciężko. Ile na raz daliście rade obejrzeć odcinków?
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-05-23, 21:36   

Z tymi wytłumaczeniami to się okaże bo już w kinowym filmie nie wytłumaczyli nowych zagadek czy zrobią jak w serialu - większość zagadek na koniec znajdzie wyjaśnienie czy widzu interpretuj sobie sam jak lubił robić Lynch od prequela i Zagubionej Autostrady w każdym filmie. Inna sprawa że w serialu wyjaśnili większość zagadek, tajemnic, ale też nie od razu tylko musiało się czekać na wyjaśnienie i czasami wymuszone przez telewizję jak tożsamość mordercy Laury. Więc pewnie jakby wtedy telewizja nie wtrącała się Lynchowi i miał taką swobode jak teraz to pewnie by tak popłynął jak obecnie. Inna sprawa że sam uważa za błąd rozwiązanie tożsamości mordercy, on lubi smakować się tajemnicą co dobrze wiesz jak najdłużej a tutaj ma jak sam nazywa nie serial tylko 18godzinny film. Więc jak będą jakieś rozwiązania to pewnie sierpień dopiero lub wrzesień jak serial się zakończy.


Wielu liczyło że Frost będzie go kontrolował a okazało się, przynajmniej na razie, że tylko scenariusz napisał, bo bardzo lynchowski to serial, a nie frostolynchowski. Pewnie nie wtrącał mu się w reżyserię nic a nic.

Z tymi drewnianymi dialogami to też w oryginale tak było, ale tam parodiowali telenowele przecież.


Po pilocie miasteczko wygląda tylko na dodatek do innych wątków ale pewnie się to zmieni. Mnie to nie zaskoczyło że sa stare postacie, bo zapowiadali kontynuację i wiem też, że ten sezon to ma być odyseja/podróż Coopera.

Ja sądzę że jazdy Lyncha skończą się najpóźniej w połowie serii, albo zostaną ograniczone do mininum i moim zdaniem wtedy Cooperowi uda się uciec z Chaty. Za bardzo nie miałeś co czytać bo nic nie wyciekło, poza opublikowaniem obsady starej kto wraca a kto nie i nowych nazwisk czyli ponad 200 aktorów (plus muzyków). W ogóle Lynch to musi być poważany w Hollywood, choć od 11 lat nic nie nakręcił, skoro znane twarze chcą zagrać nawet kilka minut, jak w pilocie pojawia się na sekunde Ashley Judd a w większej roli Mathew Lilard i będzie jeszcze dużo znanych (zapomnianych) twarzy (np. Chamberlain) ale też wciąż popularnych jak Watts, Belucci. Pewnie to modne zagrać u Lyncha nawet sekundę.

Z tym szeryfem to nie ma Ontkeana w obsadzie i zdziwiło mnie że powiedzieli w serialu że choruje a drugi wyjechał czy coś w tym stylu. Ten drugi domyślam się że to jego brat, ale to znaczy że Harry będzie chorował caly serial i nie pojawi się? Chyba że uśmiercą go poza ekranem i trumnę zobaczymy. Jak już to myślałem że uśmiercą go poza ekranem, że w ciągu 25 lat zmarł, a tutaj wynika że jednak jest tylko chory. Aktora czyli Ontkeana nie ma, bo podobno nie chciał wrócić z emerytury jeśli pamiętam dobrze.

Robert Forster ma grać Trumana tylko nie wiem którego, znanego z serialu czy brata jego co był w książce która rok temu wyszła czyli Sekrety Twin Peaks. Wspomniane było w serialu o bracie Trumana czy ani słowem? Kurcze, oglądalem rok temu oryginał a nie pamiętam czy szeryf wspominał o bracie:-)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-05-24, 01:13   

Dopiero obejrzałem 3x02 i dla mnie świetna klimatycznie robota, ale ja uwielbiam wątki w Czarnej Chacie. Oczywiście efekty specjalne wołają o pomstę do nieba, ale nie sądzę by budżetu brakło skoro dostał kasy tyle co chciał i pewnie to, zamierzone zwłaszcza chodzi mi o karła. No i widać że wątki niby osobne zaczynają się łączyć co też na plus.

A do Kyle'a to jest po prostu świetny w drugim odcinku.
Spoiler:
W ogóle to świetny pomysł że sobowtórowi wcale się nie chce wracać do domku, ale jak nie wróci to Cooper wyjść nie może. Ale w sumie rozumię doppelangera, skoro dobrze mu się wiedzie więc po jakie licho ma wracać i siedzieć w zamknięciu z nową wersją karła. Tak w ogóle zastanawiam się co złe bliźniaki robią tak poza mordowaniem, chyba ma jakieś hobby;-D


Zaczyna mi się podobać nawet ta muzyka Angelo ograniczająca się do buczenia po prostu. Choć bardziej od scen w Czarnej Chacie rozwaliła mnie scena z mamą Laury, dość przerażający obraz.

Miło na koniec było zobaczyć dwie kolejne znane/stare twarze czyli Jamesa (o wiele lepiej wygląda łysy jak w tej swojej fryzurze dawnej) i Madchen Amick/Shelly, która się ładnie starzeje.

Fajny kawałek leciał na końcu odcinka w barze, super że promuje zespoły Lynch od dawna, tylko mógłby wystąpić zespół miejscowy z muzą Badalamantiego. A na końcu odcinka zauważyłem oprócz napisu poświęcone pamięci Franka Silvy napis/logo Fundacji Sztuki Świata.

Z jednej strony nie miałem żadnych oczekiwań, bo nie wiadomo było co będzie, ale też 3x01 odebrałem z małym szokiem że coś nowego/innego robią w 3 serii jak w poprzednich sezonach czyli podświadomie musiałem jednak oczekiwać powrotu do klimatów z 1 i 2 seriii czyli totalnego kogla mogla gatunkowego (parodia oper mydlanych, komedia, slapstick, kryminał, melodramat, SF) a Frost i Lynch odważyli się pójść na przekór fanom serialu i zrobili coś zupełnie innego (przynajmniej w 3x01 i 3x02), w bardziej cięższym klimacie. Wygląda na to, że wystarczyło przetrawić 3x01, obejrzeć jeszcze raz z 3x02 i mogę powiedzieć, że jak wcześniej nie wiedziałem zwyczajnie jak mam podejść do tej serii po tym co zobaczyłem w 3x01, widocznie to był efekt szoku, to po 3x02 jestem kupiony całkowicie.

A zapomniałem dodać, że drugi odcinek to kolejny, który potwierdza, że 3 seria jednak ma coś wspólnego z powieścią Sekrety Twin Peaks, bo wspomniane jest spotkanie Coopera z majorem Briggsem po wydarzeniach z finału 2 serii o którym było też mowa w książce. W tej samej scenie co majora wspomniano pojawiło się też nazwisko agenta FBI granego w filmie kinowym przez Davida Bowie. Choć ta postać w serii 3 się nie pojawi.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-05-25, 19:28   

Kolejne 2 odcinki są dobre, ale nie aż tak jak epizod 2. Część 3 przypadła mi do gustu, szczególnie surrealistyczna sekwencja półgodzinna podróży Coopera po której pewnie większość przypadkowych widzów odrzuci od serialu. Jeśli w przypadku poprzednich mozna było zaryzykować stwierdzenie, że Lynch odleciał w kosmos to wydaje mi się, że takie określenie pasuje jeszcze bardziej do pierwszej połowy 3 odcinka gdzie mamy sceny bardziej jak z filmów Zagubiona Autostrada, Mulholland Drive, Głowa do wycierania, nakręcone jakby Lynch najarał się czegoś mocnego, ale na szczęście nie jest to taki poziom odlotu jak w przypadku Inland Empire, bo fabuła zmierza do pewnego kierunku tylko że metodą lynchowską. A później dochodzi do pewnych twistów w wyniku których akcja dzieje się w Las Vegas
Spoiler:
i poznajemy niejakiego Douga. Przyznam że podobało mi się takie rozwiązanie. Domyślam się że to był pomysł dopelgangera z tym Dougie by nie wrócić do Chaty po 25 latach. Kyle MacLahlan to chyba był najszczęśliwszy aktor na planie nowych odcinków, iż może grać tak trzy różne role. Świetnie się spisuje w każdej z nich.

Widać chyba jeszcze bardziej jak w części 1 i 2 3 sezonu że Lynch wykorzystuje w pełni swobodę twórczą jaką dostał, bo to zupełnie co innego czego fani mogli by oczekiwać. Oczywiście kontynuacja 3 serii, obserwujemy podróż Coopera by uwolnił się z wiadomo skąd i inne konsekwencje tych wydarzeń, ale też jednocześnie miasteczka jest może z 5 minut w każdym dotychczasowym odcinku. Mieszkańców widzimy przez pare minut, bardziej się skupia na pobocznych wątkach, nowych, które trzeba też powiedzieć zaczynają się łączyć w ciekawy sposób z Cooperem (jak np. klatka).
Spoiler:
Obstawiam że tym bogaczem jest Audrey Horne, która była zafascynowana Cooperem i może zostala miliarderem i szuka go na własną rękę. Albo Audrey Horne to ta osoba o której Lynch i Albert wspomniał na końcu odcinka 4.


Podoba mi się też to że nie śpieszy się Lynch i Frost z pokazywaniem reszty bohaterów serialu, praktycznie poza Bobby, Jamesem i Shelly, Lucy, Andy, bracmi Horne oraz Hawkiem i doktorem lubującym się w Hawajach nikt więcej się nie pojawił. Najbardziej zaskoczył mnie Bobby biorąc pod uwagę jego przeszłość znaną z serialu, a zwłaszcza filmu.

Podoba mi się też to, że jednak seria 3 jest powiązana z książką Marka Frosta bardziej niż myślałem a co zabawne Lynch pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy bo nie czytał jej podobno. Seria 3 jest podobnie skonstruowana na razie co książka, czyli dużo akcji poza miasteczkiem tytułowym, ale pewnie prędzej czy później fabuła się przeniesie całkowicie do miasteczka. No i jest wspomniane kilka historii jakie wydarzyły się w "Sekrety Twin Peaks" i pojawia się agentka Tamara znana z powieści grana przez piosenkarkę Bell, z którą Lynch wydał w zeszłym roku płytę wspólną. Podoba mi się też że ściśle powiązany jest odcinek też z filmem, choćby przez zaginionego agenta FBI, którego grał zmarły David Bowie. Dość dużo miejsca zajmuje jego wątek w odcinkach 2-4 i sądze że gdyby nie jego odejście jakiś czas temu to też by wrócił do serialu. Wspomniana jest elektryczność, odrętwienie ręki czyli elementy znane z filmu.

Epizod 4 też dobry i jednocześnie najbardziej twinpeaksowy dotychczas, czyli wymieszanie gatunków, z dominacją komedii, tylko niestety nie każdy dowcip jest dobry. Jak sekwencje z Dougiem i Naomi Watts są świetne to wątek komediowy z Andy i Lucy to ŻENADA na poziomie najgorszych nietrafionych dowcipów z oryginalnego Twin Peaks jak np. diabelskie dziecko czy super moce Nadine. Widać że Lynch i Frost chcieli scenami na posterunku w miasteczku rozładować trochę tą ciężką atmosferę, tak jak robili w oryginale, ale zupełnie nie trafione. Wiem że Andy i Lucy byli przerysowanymi postaciami, dziwnymi, w serialu każdy taki jest, tylko że to były sympatyczne postacie, choć dziecinne i naiwne, a teraz zachowują się jakby im poziom intelektu spadł jeszcze bardziej. Andy i Lucy są parodią samych siebie i paradoksalnie za każdym razem jak się pojawiali to chciałem by wracał serial do pozostałych wątków, zarówno do tych związanych z Cooperem czy też do postaci z poza miasteczka. Dosłownie jeden udany dowcip był w scenie na posterunku jak jeden z gliniarzy powiedział coś takiego "idę porozmawiać z szyszką":-D

Co innego humor w scenach z Dougie czy w scenach z agentami FBI Gordonem, Albertem i agentką Tamarą. W tych scenach humor jest trafiony. A rozbroiła mnie ostatnia a raczej przedostatnia scena gdy Lynch mówi do partnera że nie ma pojęcia co tu się dzieje - czyżby żart z fanów jego twórczości? No i warto zwrócić uwagę że po raz pierwszy poza czołówką pojawia się znana kompozycja z oryginału jak Laura Palmer Theme, ale niestety położona przez grę aktorską Dana Ashbrooka czyli Bobby'ego co mnie zaskoczyło bo był w poprzednich seriach dobry aktorsko, lepszy od Jamesa, ale to i tak nic w porównaniu z Andy i Lucy jaką odstawiają żenadę. Chociaż większość aktorów z oryginału to nie byli dobrzy aktorzy (poza MacLachlanem, Joan Chen, Piper Laurie i paroma jeszcze nazwiskami). To samo można powiedzieć o gościnnym występie Cery, który nawet nie wiem jak opisać poza WTF.

3 i 4 odcinek ma najwięcej występów gościnnych bo pojawiają się Fox Mulder, Meg Foster, Richard Chamberlain, Naomi Watts i większość ma parominutowe występy. Jedynie Watts pojawia się na dłużej i dobrze, ale nie gra postaci znanej z filmu Mulholland Drive Davida Lyncha. No i pojawia się też znany z książki szeryf Truman, ale nie Harry, tylko jego brat, którego gra Robert Forster i to jest super wybór akurat. Podobnie jak w trzecim w czwartym odcinku Kyle MacLahlan daje znów popis i nie ważne kogo gra. Oby tak dalej.

Więc dobre dwa odcinki, widać pomału gdzie fabuła zmierza, ale też ma spory minus czyli sceny komediowe w tytułowym miasteczku, które całkowicie nie wyszły. Nie wiem tylko kogo za to obwiniać czy Lyncha czy Frosta. Inną rzeczą którą zaczyna mnie irytować to brak muzyki Badalamentiego. Nie chodzi mi o znane kompozycje, ale coś nowego. Jest jeden świetny kawałek w scenie z Dougie ale to nie Badalamenti. No i trochę powtarzalne się staje kończenie każdego odcinka w barze w Twin Peaks gdzie grają znane zespoły muzyczne. Nie mam nic przeciwko promowaniu zespołów przez Lyncha, ale są to średnie piosenki, poza kawałkiem z 2 odcinka zespołu Shadow.

Może się to w przyszłości zmieni i akcja w całości będzie działa się w tytułowym miasteczku, tylko że na razie bardziej interesuja mnie pozostałe wątki. Jedyny minus to właśnie sceny w Twin Peaks. Ogląda się tak trochę jakby Lyncha nie interesowało Twin Peaks ale cała reszta. Czasami pojawia się miasteczko i mozna odnieść wrażenie ze tylko względu na tytuł, ale na razie nie narzekam bo jeszcze przed nami 14 odcinków, więc może się to zmienić. Tak jak epizody 1, 2 oraz połowa 3 epizodu nowego zapowiadały ponury klimat, mrok, totalne odjazdy Lyncha, to od drugiej połowy 3 odcinka wkracza do serialu humor z jakiego jest znany, tylko że najlepiej wypada poza miasteczkiem, które na razie jest na doczepkę.

Epizod 3 i 4 oceniam jako dobre i byłoby więcej, zwłaszcza za 3, ale przez te sceny z Andy i Lucy (scena z upadkiem z krzeszła - WTF) nie mogę wyżej ocenić.
 
 
Vigor 
świeżak



Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 1
Skąd: piwnica
Wysłany: 2017-05-26, 14:04   

obejrzalem 4 odcinki. po kilka razy. dla mnie nowe twin peaks to kompletna bomba.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-06-05, 23:08   

Można po piątym odcinku powiedzieć oficjalnie że Lynch zszedł na ziemię, nie odlatuje już w kosmos jak w odcinkach 1-3 co dla jednych zaletą a dla innych wadą jest. Ciekawe na jak długo :) Ale ogólnie muszę powiedzieć że dobry odcinek 5, ale też częściowo zapychacz. Nie ma żadnych żenujących scen, może dlatego ze Andy'ego i Lucy prawie w ogóle nie ma.


"Case Files" to dobry odcinek, choć zapychacz częściowo. Podobnie jak połowa trzeciego odcinka oraz cały czwarty mamy do czynienia z jedną wielka komedią pomyłek i nie jest już tak hardcorowo czyli totalne odloty Lyncha jak na początku.
Spoiler:
Co do Dougiego i tego dlaczego większość ludzi traktuje go tak jakby nie widzieli co się z nim dzieje to wydaje mi się że jest to komentarz na to jakie są relacje międzyludzkie. Wydaje mi się że pokazują w tym wątku znieczulicę społeczną, ze niby ludzie współczują, poklepią po ramieniu jak widać jak ktoś ma problem, ale tak naprawdę nic nie zrobią i nie pomogą, tylko pokazane jest w bardziej przerysowanej formie. Takie znajduje wytłumaczenie na tą całą komedię pomyłek z udziałem McLachlana.


A że komedia pomyłek to sporo dobrych komediowych scen jak z żoną szeryfa, a zwłaszcza z kawą i windą.
Spoiler:
Widać że bardzo wolno do siebie dochodzi Cooper, ale jednak dochodzi, przypomina sobie. Chodzi mi o scene ze słowem agent, gdy wie kiedy ktoś kłamie i scene z pomnikiem policjanta/gościa z bronią i ciągle patrzył na buty tego pomnika. Taka teoria się pojawiła już, że jak odzyska swoje buty, czyli wejdzie w swoje buty i oczywiście nie te co stracił, tylko inne, które pewnie są w hotelu Twin Peaks to wróci stary dobry Coop. I pewnie dlatego pokazano co się stało z kluczem z hotelu z Twin Peaks.


Jest więcej muzyki jak np. w scenie co stoi Kyle i płacze widząc chłopaka w samochodzie
Spoiler:
(ja odbieram tą scenę tak że wie iż chłopaka ojciec nie żyje a Dale to przecież bardzo dobry człowiek)
gdzie leci ambient jak z Mulholland Drive czy w scenie w windzie z kawą leci jazz fajny. Nie jestem pewien czy to Badalamenti, choć brzmi jak jego kawałki , bo prawie każdy utwór w tym odcinku to kawałki różnych piosenkarzy, zespołów jak np. kapitalna scena z twarzą Amandy Seyfried w samochodzie.

W ogóle sporo dobrej muzyki jak kawałek jazzowy w scenie w barze RR z nowym bohaterem, który wygląda jak klon postaci granej przez Dennisa Hoppera w Blue Vevet czyli niezbyt sympatyczny typ, a nazywa się Horne. Nie jestem pewien czy to syn Audrey, bo za staro wygląda na syna Audrey. Co ciekawe ten kawałek co leci to też nie Badalamentiego, ale zespołu w którym gra syn Lyncha, gra zresztą na gitarze w tym fragmencie.

Poza tym świetna scena z doktorkiem i łopatami. Szybko wyjaśnili o co chodzi z tym i zaleciała mi ta scena Monty Pythonem. No i rewelacyjna ostatnia scena z Cooperem, ale strasznie dołująca (plus ta doskonała muzyka). Tak mi szkoda Coopera w tym odcinku było. MacLachlan swoją grą aktorską rozczula, ale jak będzie to trwało za długo co się dzieje czyli cały sezon to może zacząć być męczące. No i ładnie oddali hołd aktorowi co grał Boba
Spoiler:
gdy niby sie pojawił w lustrze.


Sporo gościnnych występów jak Sizemore (ale się postarzał), Belushi, Knepper (nawet u Lyncha gra rolę niesympatyczne). No i Amanda Seyfierd jako córka Shelly, która robi wydaje mi się za klona Laury Palmer, podobny charakter wydaje się mieć. Nie wiadomo kto jest ojcem, czy Bobby, bo nosi nazwisko swojego męża-nieudacznika jej bohaterka (co za rudzielca wzieli do tej roli). Pana C. było mało ale znowu namieszał w końcówce. W sumie nie wiem co więcej powiedzieć o odcinku. Podsumowując dobra robota, ale bez zachwytów, choć częściowo zapychacz, który oceniam na 7/10 (4.5/6).
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-06-08, 12:10   

Pojawia się zarzut że sezon jest bardziej popieprzony jak oryginalny serial ale szczerze czy ktoś spodziewał się czego innego po tym jak Lynch dostał pełną swobodę? Jak tak to chyba naiwny był, ja się tego spodziewałem, ale też nie jest tak jak w Inland Empire gdy totalnie odleciał Lynch, tylko bliżej dobrych filmów Lyncha. Jest wiele wad ale w oryginale też było. I nie zgadzam się z jednym że fabuły tak naprawde nie ma i nie wiadomo do czego prowadzi. Rzeczywiscie na razie nie wiadomo dokąd, ale powoli się zazębiaja wszystkie wątki, których jest z cztery. Wątek morderstwa z dwoma ciałami, wątek z panem C. i Cooperem, wątek FBI i morderstwa plus klatka. Widać że wątki się łączą i może wolno i w sposób lynchowski, ale łączą w dość prostą historię. Zresztą mają jeszcze 13 odcinków więc nie dziwie się że nigdzie się nie śpieszą z fabułą tylko wątki budują na razie, bo to dopiero akt I (jeśli uzna się że to 18godzinny film jest jak twierdzi Lynch).

Mam znajomego, co nadrobił stare TP przed 3 sezonem bo chciał uczestniczyć w tym powrocie i sam, bez żadnej pomocy połapał się w głównych wątkach, uważa że fabuła idzie jak po sznurku tylko w stylu lynchowskim. A najlepsze że chłopak nie oglądał Lyncha w ogóle żadnego i nie cierpi Lyncha. Dam linka z pierwszymi wrażeniami.

http://konglomeratpodcast...rwsze-wrazenia/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-06-13, 02:21   

Epizody 1-5 podobały mi się, ale niestety nie mogę tego powiedzieć o szóstym odcinku czyli "Don't Die", który średnio mi podszedł. Większość opinii widzów jest mocno negatywna o części 6, że najgorszy do tej pory i niektórym fanom już cierpliwość się kończy, ale nie powiedziałbym że aż tak słaby by porzucać. Po prostu jest średni, za bardzo akcja zwolniła. Wielu zarzuca serialowi że jeden wątek za długo trwa,
Spoiler:
że za długo Dougiego pokazują,
, ale ja nie narzekam co zasługą jest aktora. Chociaż nie dziwię się też że mniej cierpliwi widzowie ode mnie zaczynają się wkurzać.
Spoiler:
Przecież wszyscy chcemy wcześniej niż później starego dobrego Coopera.
Lynch trolluje fanów i wystawia nas wszystkich na cierpliwość od 3 odcinka, a przecież wie na co czekamy. Zresztą nawet jednorękiego zaczął wiadomo kto wkurzać bo powiedział aby się obudził.

Nie mam nic przeciwko temu wątkowi też dzięki Naomi Watts, która w 6 odcinku dała popis aktorstwa. Z jednej strony rozumiem że niektórych wątek wkurza, ale z drugiej to też jest logiczne.
Spoiler:
No i są emocje w tym wątku, jak obserwuje się jak dochodzi do siebie nasz ulubiony agent. Zresztą nie jest już w takim stanie katatonii jak w epizodach 3-5 a scena Dougiego w garniturze w pracy pokazuje (prawie) naszego Coopera. Oczywiście jak w ostatnim odcinku serii 3 pojawi się dopiero Cooper to będę wściekły i wtedy przyłączę się do głosów krytyki.




Zgodzę się z opiniami wiekszości, że to najgorszy odcinek z dotychczasowych, czyli średni, ale nie zgodzę się że nic nie dzieje się. Dzieje się i wątki się łączą lub rozwijają, ale w bardzo wolnym tempie,
Spoiler:
np. Hawk natrafił domyślam się na Coopera ślad. Jestem prawie pewien że te kartki pochodzą z pamiętnika Laury. Pewnie chodzi o scene z Annie z filmu, która kazała zapisać w pamiętniku Laurze co się stało z agentem FBI i te kartki szeryf odkrył.





No i jak myślałem to zaczeło się pojawiać więcej muzyki z każdym kolejnym odcinkiem. W scenie wypadku w końcu nowy kawałek Angelo Badalamentiego, genialny. Przy okazji tej sceny pojawił się pewien dobrze znany bohater. .

Jest wiele scen co mi się podobało jak już wspomniałem wszystkie z MacLachlanem i Naomi Watts, czy scena z Balthazarem Getty i Richardem Horne (plus w tle uśmiechnięty gangster z bronią:-)), kapitalna scena komediowa nawiązująca do Deszczowej Piosenki z Albertem, a niektóre wywołały emocje jak dramatyczna scena na ulicy, ale niektóre wywołały u mnie też mieszane wrażenia jak scena zabójstwa (plus rap) czy totalnie słabe jak sekwencja w barze RR ze starą obsadą. Jak na razie prawie wszystkie sceny ze starymi bohaterami (nie liczę oczywiście dobrych aktorów jak MacLachlana) wypadają bardzo słabo.

No i pojawia się w koncu osobiscie postać dobrze znana w serialu i zagrana przez ulubioną aktorkę Lyncha co mnie wcale nie dziwi, że akurat ona gra tą rolę. Teoria fanów się potwierdziła jaką kobietę szuka FBI by rozwikłać sprawę Coopera i chyba tak obstawiali fani że to ona zagra tą rolę. Choć obstawiano też Audrey Horne.

Ale ogólnie średni odcinek mimo kilku fajnych scen i zasygnalizowania kilku wątków i ograniczenia do minimum odlotów Lyncha. Nie mogę postawić więcej jak 5/10 (3.5/6) czyli średniak. Mam nadzieję że to tylko jeden z niewielu słabych odcinków w końcu to koniec aktu I 18 godzinnego filmu, mamy za sobą 1/3 filmu dopiero. Jeszcze się nie martwię, ale istotne będą następne 3 odcinki czy fabuła mocno ruszy do przodu czy dalej będzie prawie stała w miejscu jak w szóstym.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-06-20, 02:10   

W porównaniu z poprzednim średnim odcinkiem część 7 to prawie Speed połączone z Mad Max Fury Road jeśli chodzi o szybkość toczącej się akcji. Dobry odcinek od pierwszej sceny z Jerry Horne, przez szeryfa odpalającego Skype'a (chyba każda zna przynajmniej jedną taką osobę co wciska klawisze na klawiaturze jednym palcem; no i chcę takie biurko jak szeryf:-D) i rozmawiającego z bratem
Spoiler:
(czuję że poza ekranem szeryfa dawnego uśmiercą)
i doktorem Haywardem (nie poznałem go w ogóle, jedynie po głosie). A co do scen z kartkami z pamiętnika to rozwaliła mnie reakcja nowego szeryfa.
Spoiler:
Nie zaczął zaprzeczać, żadnej miny WTF, że jak to w śnie podała Laurze dziewczyna info o Cooperze i o Chacie, nie pyta co to, tylko przyjmuje jak coś normalnego. Więc chyba świadom jest wydarzeń, dla niego żadne zaskoczenie.
I nie wiem czy to ma coś znaczyć, pewnie nic, ale podoba mi się, że szeryf zawsze ma kapelusz kowbojski na głowie.

Ale najlepsze momenty odcinka to cały wątek FBI czyli wszystkie sceny z Albercikiem i Gordonem, którzy tworzą duet kapitalny. No i oczywiście sceny wszystkie z Diane, zwłaszcza ta z Cooperem, to mistrzostwo świata. Jestem ciekaw czy wyjaśni się kiedyś o co chodzi z tym panem Truskawką i szefem więzienia.

A rozbawiła mnie scena z Gordonem jak sobie gwiżdże kawałek "Engel" Ramstein i Albercik puka.
Spoiler:
A później mówi szefowi jak spędził beznadziejnie dzień i dopytuje jak szef spędził, choć wie że Gordon miał miły wieczór i na koniec mówi mu by poprosił go o pomoc.
Rozwala mnie ten duet w 3 sezonie.

No i sceny z Dougiem i Naomi Watts oczywiście super, a zwłaszcza wiadoma scena z 'kobrą" w akcji.
Spoiler:
W ogóle w tej scenie widać że obudziło się w nim szkolenie FBI . A ewolucja karła dopingująca Dougiego też była niezła, tak mnie to rozbawiło, bo w sumie karzeł kibicuje gościowi co chce innego karła załatwić. A najbardziej rozwaliła mnie w tej scenie Watts, która zaczeła dusić małego killera:-D
Ogólnie wszystkie sceny z MacLachlanem super są w odcinku, ale to o każdym odcinku można powiedzieć.

Ciekawe że wszystkie teorie fanów się potwierdzają.
Spoiler:
Ciało należy do majora Briggsa, tylko wiek się nie zgadza, kartki z pamiętnika to oczywiście te z filmu, więc nieścisłości już nie ma. Więc nie zdziwię się jak kolejna teoria fanowska się potwierdzi jak doktor Hayward mówi o Audrey co się działo po finale 2 serii i nie zdziwię się jak prawdą się okaże kim jest Richard Horne. Ale też tak myślę że może powiążą tą scenę w której wspomniano o Audrey z wyciętymi scenami z filmu, [spoiler]gdy Annie po powrocie z Czarnej Chaty miała pierścień i zabrała go pielęgniarka. Może tak być, że po to poszedł dopelganger do szpitala, a później Dougiemu dał pierścień.


No i jedynie gdzie przesadził Lynch to w końcówe w Bang Bang gdzie 3 minuty gość zamiata(!), np. w Better Call Saul pokazują sceny w których nic się nie dzieje, na szybkich ujęciach, przeskakiwanie kilku klatek, a tutaj od początku do końca w czasie rzeczywistym. Dobrze tyle że dodali dobrą muzykę chociaż.

Naprawdę dobra robota i w sumie nie mam się do czego przyczepić. Jedynie do czego nie mogę się przyzwyczaić to do tej panującej ciszy, co nie tylko w oryginalnym Twin Peaks, ale w ogóle w filmach Lyncha nie było spotykane by tak oszczędnie dawkował muzykę, zwłaszcza po ostatnim odcinku gdy było więcej muzyki jak wcześniej (pojawił się nawet jeden nowy kawałek od Angelo Badalamentiego, chodzi mi o ten w czasie wypadku na ulicy). A w epizodzie 7 nawet zespól na koniec nie zagrał co akurat jest plusem, bo zaczynał męczyć ten schemat kończenia w taki sam sposób odcinków. Wolę takie zakończenia jak w tym odcinku, gdy napisy lecą, a akcja dalej się toczy, czy w tym odcinku, który zakończył się ze stojącym Cooperem przy pomniku.

Zauważyłem też na końcowych napisach jak leci kawałek w siódmym odcinku to w tle słychać drugi utwór, tym razem Badalamentiego, który pojawiał się w scenach z np. Windomem Earle w 2 serii i coraz mocniej go słychać czym dłużej trwają napisy. Ten utwór był w scenach zawsze gdy coś miało złego nadejść. Zauważyłem też w scenie z tajemniczym gościem w kostnicy jak słychać charakterystyczne buczenie, które następuje przy wyładowaniach elektrycznych, a wiadomo co elektryczność oznacza w serialu. Jeden z lepszych odcinków w serii. Choć poza poprzednim średnim epizodem to nie było jakiegoś specjalnie złego, każdy podobał mi się do tej pory.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2017-06-22, 22:53   

Ja oglądam;), żeby nie było, tyle że...no właśnie.Za bardzo nie wiem co napisać.Scenariusz jest jaki jest, wielu 'smaczków' nie chwytam więc nie krytykuje, natomiast brakuje mi tu klimatu - dowcipu, dialogów, strachu. W ogóle chyba odpuszczę sobie dopóki nie obejrzę raz, tak jak to będzie leciało, czyli co tydzień a potem drugi raz , tak powiedzmy ciągiem.

Jedno co mogę to ocenić wizualnie aktorów po tych długich 25 latach(pomijając czy mają na razie co do grania czy nie) i muszę przyznać że większość fajnie się trzyma(na ile to mejkapy i kadrowanie to inna sprawa).
Zacznę oczywiście od lasek.
Shelly - super!, Lucy podobnie, reszta wiadomo już starsza ale tak naturalnie.Mocna scena to Sarah Palmer w tym całym syfie, Norma fajnie się zestarzała, podobniej Nadine bo gdzieś tam mignęła.Tylko Laura jakaś dziwna :hmm:
Faceci...Moja ulubiona postać z przed lat, Ben Horne - na początku ciężko było poznać ;) gorzej że na razie nie ma się czym wykazać, James chyba tylko w 1 scenie ale ok za to Billy :Oo: To on gra tego Policjanta?, jak tak to strasznie się postarzał.

Lynch wiadomo - niezniszczalny, toż to wiadomo że 'prawilne' używki konserwują;), Albert podobnie, brat Bena, heh, też na plus , no i Agent Cooper.Bezbłędny we wszystkich rolach jakie odgrywa - do tego też dobrze zakonserwowany.

Z nowych postaci to na razie tylko Naomi Watts zapadła mi w pamięć.
Muza oszczędna, myślałem że ten myk że na końcu zawsze będzie jakiś lepszy czy gorszy kawałek w klubie, będzie zachowany ale nie jest ale i tak jest ok. Do strony wizualnej oprócz tych żałosnych efektów(nie wiem czy to specjalnie czy $ zabrakło), też się nie przyczepie.

Rzadko jestem w takiej kropce bo już 7 odcinków a ja nie wiem czy mi się to wszystko podoba czy nie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-06-23, 01:11   

Ja oceniam co tydzień ale to trochę dziwne podejście skoro widać że to nie jest serial tylko bardzo długi film jak mówił Lych, 18godzinny, ale mogę powiedzieć że podoba mi się. Akt pierwszy skończył się w szóstym odcinku a od siódmego drugi się zaczął i nagle akcja przyśpieszyła (choć inna sprawa czy w tych najbardziej hardcorowych filmach Lyncha była zachowana struktura trzech aktów). Z tymi efektami specjalnymi to chyba specjalnie, jaja sobie Lynch robi, zwłaszcza że przecież dostał tyle kasy co chciał ii nawiązanie do Głowy do Wycierania. Masz pewnie głównie na myśli efekty specjalne w Czarnej Chacie jak np. z ewolucją ramienia. Nie mógł ewoluować w innego karła, zatrudnili by innego aktora, tylko ewoluował w... no wiesz w co :hahaha: W ogóle mi się marzy już że tego killera małego, zabójcę wciągną do Chaty i będzie nowym karłem, w sumie już myślałem przy tej scenie co Dougie odstawił akcję ala Bourne że go zassają demony do chaty.

Wiem że to okrutny żart Lyncha na aktorze który jak sie nie dogadali do kasy wyzywa Lyncha publicznie od pedofila, że gwałcił własną córkę i "dzięki" tym doświadczeniom stworzył Twin Peaks, ale mogli karła dać innego. Zresztą jest taka scena w samochodzie jak FBI jedzie do więzienia i widać że nakręcona w studiu, ale ja kupuje tą stylistykę, widać że to specjalnie, ta sztuczność, bo to scena jak z komedii, jak z sitcomu z tym żartem gdy Gordon pyta co jest agentce.

Co do aktorów to postarzał się najbardziej doktor Hayward co w siódmym był, ale wiadomo on już ciężko chory był i zmarł niedawno. A co do policjantów to kogo masz na myśli Andy'ego? To Harry Goaz, i prawda że najgorzej wygląda, Hawk co innego, jakby się w ogóle nie postarzał. Chyba że mówiłeś o Bobby Briggsie? No jest jeszcze nowy szeryf, ale jego chyba nie masz na myśli, bo znany aktor i nie podobny do swojego serialowego brata za nic.

Wiadomo dawne laski w wiekszości dobrze wyglądają, ze szczególnym uwzględnieniem Shelly, ale ona to zawsze dobrze wyglądała, też po TP oryginalnym. Z tego co wiem to te co źle wyglądają nie wróciły na 3 sezon (Lara Flynn Boyle/Donna, po operacjach mogłaby grać maszkarę w Czarnej Chacie, serio obejrzyj sobie jej zdjęcia jaką krzywde zrobiła sobie). Audrey nie było jeszcze ale widziałem aktorkę w zeszłym roku w serialu Shameless, w nowej serii i dobrze się trzyma (nawet wróciła do grania scen erotycznych i to mocnych, czyli do początków swojej kariery - szkoda że nie widziałeś mojej reakcji, jak mi szczęka opadła, bo nie jestem przyzwyczajony do oglądania w filmach i serialach scen +18 z babciami). No jedynie Norma niby normalnie, ale odniosłem wrażenie, że usta ma z botoksu, musiała poprawić sobie.

A w ogóle trzeba przyznać że gustu do kobiet Lynch wciąż nie stracił, bo każda co się pojawiła to fajna dziewczyna, choc większość na razie w epizodach, jak ta w 1 i 2 co grała i podrywała chłopaka co obserwował klatkę (aktorka o nazwisku polsko brzmiącym Zima), czy ta co pracuje dla pana C. w 1 i 2 odcinku, albo córka Shelly czyli Amanda Seyfierd. No i jeszcze jest agentka FBI grana przez piosenkarkę z którą Lynch wydaje płyty ostatnio czyli główna bohaterka książki z zeszłego roku Sekrety Twin Peaks Marka Frosta, ale taka drewniana, że nie mogę, nawet jak milczy to drewnianie gra :hahaha: Wiem że w tym serialu było dużo przerysowanego aktorstwa, ale ona bije wszystkich drewniaków (wiadomo sporo dobrych aktorów jest w TP, ale sporo słabych też). Przynajmniej nadrabia urodą.

Wiadomo że Naomi Watts świetna, ale też dlatego, bo ma co grać. Mnie się podoba też Laura Dern/Diane, ale rozumiem że może nie pasować taki wizerunek Diane niektórym. Bardziej by pasowała żeńska wersja Coopera wnioskując z kaset jakie jej nagrywał, a pokazano nam femme fatale. Powiem tak, ze tak naprawdę nie wiemy jaką postacią była 25 lat temu. Przecież mogła się zmienić z wiekiem co normalne.
Spoiler:
A ze spotkania z panem C. wynika, że miał wpływ na jej życie spory w przeszłości.


Z facetów to James mnie mile zaskoczył bo wygląda lepiej łysy, jak z tą swoją fryzurą z lat 80/90.

Ja też wielu smaczków, nawiązań nie wyłapuję, choć już wiem że w odcinkach były różne tropy porozrzucane i to w tle, które lepsi ode mnie wyłapują, np. w siódmym w scenie w barze ostatniej z Shelly jest scena z klientami, gdy wszyscy nagle znikają i pojawiają się inni klienci, Shelly jest zaskoczona przez chwilę. Myślałem że to reakcja na chłopaka co wpadł do baru a chyba nie. Nie zauważyłem tego, ale to że lecą dwie muzyczkii na napisach końcowych od razu wyłapałem. W książce Frosta Sekrety Twin Peaks wiele faktów z serialu oryginalnego jest mocno pozmieniane i myślę że to ma z tym związek ta ostatnia scena, bo Frost mówił że każda "nieścisłość" z jego książki będzie wyjaśniona. A jest jeszcze jedna możliwość,że to był trolling scenarzystów, bo wiedzą że fani doszukują się w każdej nawet najmniej istotnej scenie drugiego dna i chcieli pokazać tą sceną. U Lyncha i Frosta wszystko możliwe.

Z Jarodem rozmawiałem i powiedział mi że to nowe TP to trochę taka łamigłówka jak Westworld, gdzie porozrzucane są różne tropy które widz może szybko wyłapać jak się postara. No i tak jest bo było wiele teorii fanowskich po 1 odcinku już jak np. z ciałem bez głowy i fani zgadli kogo ciało. Praktycznie większość wątków się połączyła już albo wyjaśniła w typowy dla Lyncha sposób jak z klatką co to jest, że sporo domyślać się trzeba, ale dużo też dopowiadają wprost, jak sceny z kartkami z WC w siódmym odcinku gdzie mieliśmy ekspozycję.

W ogóle nie sądziłem że odważą się tak olać oczekiwania fanów TP i zero fanserwisu, co odcinek odnoszę wrażenie że robią na złość fanom TP jak z wątkiem Dougiego który chyba powoli każdego zaczyna denerwować, bo każdy chce wiadomo czego, ale mi to nie przeszkadza, bo każdy serial co wrócił z fanserwisem kończył się porażką większą lub mniejszą. Po obejrzeniu całości jak okaże się że to porażka artystyczna to przynajmniej nie będzie można powiedzieć że pomysłu nie mieli i chcieli fanom dobrze zrobić, bo tak nie jest (przynajmniej na razie, co będzie dalej nie wiem). No i prawdę mówił Lynch że mocno serial powiązany nie tyle z serialem, finałem 2 serii, ale z filmem kinowym. Nie chodzi o nawiazania co o wspominanie wątków z filmu jak ten z Davidem Bowie (pewnie by wrócił jakby nie zmarł), tak samo istotną rolę odgrywają też The Missing Pieces czyli wycięte sceny z filmu. No i książka Sekrety Twin Peaks Frosta, ale warto ją przeczytać na zasadzie smaczków bardziej i by zobaczyć jak sam Frost widzi świat Twin Peaks, bez Lyncha, choć fabuła jest podobnie skonstruowana w książce czyli milion wątków pozornie nie związanych z Twin Peaks.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-06-27, 17:28   

Nie muszę brać żadnych używek, wystarczy że oglądam Twin Peaks nowe, tak można podsumować epizod 8:-D Choć po prawdzie za wiele o odcinku ósmym nie mam co do powiedzenia, taką zrobił mi sieczkę z mózgu, a jednocześnie to najlepszy na razie odcinek. Dopiero co pisałem że Lynch się uspokoił, odcinki były w miarę normalne, zero szaleństw, a w ósmym zaserwował eksperyment jakiego w telewizji nie widziałem. Przed premierą ósmego epizodu ekipa serialu wypowiadała się, iż trzeba ten odcinek obejrzeć i pewnie wszyscy fani spodziewali się tego na co czekamy od trzeciego odcinka i nie muszę mówić o co chodzi, albo dojdzie do jakiejś tragedii, zwłaszcza że poprzedni odcinek kończył się niepokojącą melodia Badalamentiego, która zawsze się pojawiała w scenach gdy miało coś złego nadejść.

Dla mnie najlepszy odcinek, mimo tego że skupia się na retrospekcjach (po raz pierwszy w TP) i mitologii serialu. Bardzo lynchowski epizod i to taki odcinek który będzie zbierał hejt, ale też zachwyty. Jest to też taki odcinek po którym wielu widzów może odpaść, z tych co jeszcze nie odpadli do tej pory. Więc rozumie fanów serialu, jeśli nie akceptują zmiany jaka zaszła, czyli mamy w 3 serii zabawę w horror/SF (i to taki stylizowany na lata 50/60, zwłaszcza w tym odcinku sporo nawiązań do klasycznych horrorów i do Strefy Mroku) a nie kryminał, thriller, komedia, melodramat, parodia opery mydlanej jak było w 1 i 2 serii. No i z każdym kolejnym odcinkiem widać coraz bardziej, że istotna jednak książka jest co wyszła rok temu dla serialu.

Serial całkowicie wszedł w zabawę w mitologię. Przez co dla części widzów to będzie nieoglądalna kupa, przeskoczenie rekina przez serial, a dla innych uczta i wizualno-dźwiękowy majstersztyk (liczę na jakieś nagrody lub nominacje przynajmniej w kwestiach technicznych za epizod 8). A co do strony dźwiękowej odcinka czyli muzyki to w poprzednich można było narzekać że mało, a w epizodzie ósmym gra ciągle muzyka. No i trzeba zaznaczyć, że praktycznie pozbawiony jest dialogów odcinek poza kilkoma scenami. Mamy świetny nowy piękny kawałek Badalamentiego
Spoiler:
w scenie w Białej Chacie z Laurą (tak zakładam, że to Biała Chata),
której scenografia tak na marginesie przypomina mi ostatnią scenę z Mulholland Drive.

W ogóle scena ta była tak piękna, że brak mi słów, dla mnie ta sekwencja to małe dzieło sztuki. Odcinek obfituje w wiele świetnych wizualno muzycznie scen jak np. sekwencja z muzyką Zbigniewa Pendereckiego. Polecam oglądanie epizodu ósmego na jak najlepszym sprzęcie. Liczę na jakieś nominacje, nagrody dla odcinka za stronę techniczną.

Może przejdę do fabuły teraz.
Spoiler:
No i od początku czyli od sceny jazdy samochodem z panem Cooperem i jego pracownikiem (świetna muza Angelo), która ma dość zaskakujący finał. A później akcja cofa się do 16 lipca 1945 roku i testu nuklearnego (plakat z wybuchem był w biurze szefa Coopera w 3x03) i serial zabiera nas do wnętrza grzyba atomowego. Później widzimy umorusanych dziadów przypominających tych z Czarnej Chaty z filmu "Ogniu krocz za mną".

Scena jest nakręcona w podobny sposób co podróż Coopera w 3x03, gdzie czas się cofa i płynie do przodu jednocześnie, wiec domyślam się, że to samo miejsce. Później spotykamy kreaturę o wyglądzie kobiety, która rodzi Boba, i jestem prawie pewien że to ta sama kreatura co pukała do drzwi w 3x03 i zabiła parę w 3x01 czyli niejaka matka. Wydaje mi się że ta cała sekwencja pokazuje, że ludzie odpalając atomówkę sprowadzili na siebie złe duchy, nie tylko Boba. Zrobili wyrwę między światami, wymiarami, ale też wcale tak nie musi być - może poznamy odpowiedź na to albo nie:-)

A następnie przenosimy się do zamku gdzie mieszka Olbrzym i kobieta, która wcześniej się nie pojawiła, będę ją nazywał żoną Olbrzyma:-) Jest to miejsce w którym Cooper był w pierwszej sceny rozpoczynającej serial i możliwe że to Biała Chata właśnie. Olbrzym wyłącza alarm, ogląda na ekranie kinowym to co widzieliśmy czyli wybuch i dziadów leśnych. No i gdy zauważa Boba to z głowy olbrzym wychodzi kula z twarzą Laury Palmer, którą żona Olbrzyma wysyła na Ziemię (wiem jak to brzmi:-D). Nie łapię tylko jednego czemu w 1945 roku, bo przecież Laura urodziła się kilkadziesiąt lat później. W tym momencie przypomniał mi się dialog ojca Laury, z 2 serii gdy mówił że Laura nie dała się zawładnąć Bobowi, była zbyt silna, i rozumie to tak, że stworzył duszę Laury Olbrzym, czyste dobre dla równowagi dla zła jakim jest Bob (może jest w stanie Laura pokonać Boba?).

A na koniec przenosimy się do Nowego Meksyku i roku 1956, gdzie widzimy jak z jajka wykluwa się latająca żaba (?) oraz parę dzieciaków zakochanych w sobie i pojawiają się ponownie dziady leśne (wyglądający jak górnicy którzy dopiero co wyszli z kopalni po szychcie). Jeden z nich wyglądający jak brudny Abraham Lincoln zaczepia ludzi, pytając czy dadzą mu ognia i mówi wierszyk, który powoduje że ludzie zasypiają. W wierszu pojawia się słowo "koń", które w mitologii serialu oznacza śmierć, pojawia się w wizjach zawsze gdy coś złego się dzieje. A latająca żaba od której się scena zaczyna wchodzi do ust dziewczyny, którą poznaliśmy na początku tej sceny. Dla mnie ta cała sekwencja to jakbym oglądał Strefę Mroku klasyczną albo horror z lat 50. Nie mam pojęcia kim jest para dzieciaków. Są opinie że to rodzice Laury, ale wiekowo się nie zgadza. Może to być też Pienkowa Dama, albo każda inna osoba znana z serialu albo też taka co nie pojawiła się. No i co to za paskudztwo? Nie sądzę by w tej latającej żabie była kula z Laurą, może raczej Bob, ale szczerze nawet nie próbuje zgadnąć.


Wiec niby większość rzeczy wyłapałem, ale jednocześnie mam z mózgu sieczkę całkowitą. Wszyscy spodziewali się dramatycznych wydarzeń lub wiadomo kogo powrotu w epizodzie 8 po zapowiedziach ekipy, że coś ważnego będzie, a dostaliśmy coś zupełnie innego, coś czego chyba nikt nie spodziewał się. No i przyznam że tak mnie tak zaskoczyli Lynch i Frost częścią 8 że nie wiem co dodać więcej mogę. Jedynie czego pewien jestem to tego, że podobało mi się. No i powiem tak na koniec, że w tym odcinku klimat miażdży od pierwszej sceny z sobowtórem Cooperem, przez kawałek zagrany przez Nine Inch Nails i do ostatniej, więc nie mogę dać mniej jak 8+/10.

Pokazał tym odcinkiem Lynch, że nawet ograniczając do minimum rolę MacLachlana potrafi stworzyć dobry epizod, ale nie dziwię się opiniom skrajnym czyli albo same jedynki albo najwyższe oceny. Nie zdziwię się jak kolejna grupa osób odpadnie po części ósmej. Dobrze że chociaż nie zakończył się epizod cliffhangerem, bo teraz przerwa w emisji, która potrwa do 9 lipca, ale z drugiej strony to nic w porównaniu z przerwą między 2 a 3 serią co trwała 26 lat:-D Ja jestem zachwycony.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-07-11, 13:23   

"This is the chair" to całkowite przeciwieństwo odcinka ósmego "Masz ogień?", który był eksperymentem, czymś czego w telewizji raczej się nie ogląda, a epizod 9 to najbardziej normalny odcinek ze wszystkich dotychczasowych co pewnie fani serialu przyjęli z ogromną ulgą. Jest w nim mniej dziwactw, surrealizmu jak w dotychczasowych najbardziej normalnych i twinpeaksowych odcinkach(3x06 i 3x07). Ale niestety to też najsłabszy odcinek do tej pory, choć ma kilka dobrych scen i też zaczyna łączyć wątki.

Praktycznie każde wątki połączono i akcja mocno przyśpieszyła, ale nie podobał mi się odcinek. Chociaż w przypadku 3 serii trzeba powiedzieć, że każdy odcinek ma taki rozstrzał opinii, iż co fan to inna opinia i to w dosłownym rozumieniu tego słowa. Nie ma żadnej kategorii według której się odcinek podoba/nie podoba. W przypadku pierwszych odcinków 3 serii można było podzielić fanów zadowolonych czyli na fanów filmów Lyncha a niezadowolonych na fanów serialu, ale przy każdym kolejnym odcinku opinie są tak skrajnie odmienne i nie ważne do jakich grup się fani zaliczają co pokazuje choćby ten odcinek, który podoba się fanom reżysera, ale też fanom Twin Peaks. No i też nie podoba się fanom reżysera i fanom serialu:-D

Co ciekawe najważniejszą rolę w odcinku odgrywa major Briggs, a wiadomo, że aktor który wcielał się w tą rolę od dawna nie żyje. W części 9 najbardziej widać problem jaki ma 3 sezon czyli brak pomysłu na mieszkańców Twin Peaks, na starych znajomych. Ciekawe jest że wszystkie sceny, które dzieją się poza miasteczkiem są dobre, a wszystkie w miasteczku są słabe, jakby Frost i Lynch na miasteczko pomysłu nie mieli w ogóle. Sceny w TP pokazują czym się kończy fan serwis gdy wraca się do dawnych bohaterów, bez pomysłu na nich. Więc cieszę się że Lynch i Frost nie fundują fanserwisu, przynajmniej na razie, ale po tym jak słabo wypadają miasteczkowe wątki nie jestem pewien czy chcę by serial w drugiej połowie na stałe zagościł w Twin Peaks (a od kilku odcinków coraz więcej czasu się poświęca Twin Peaks). Wolę już wątki pozamiasteczkowe i jak skupiają się na Dougim i sobowtórze, bo są ciekawe a nie słabe, bezpłciowe, żenujące i wyglądające na wymuszone jak sceny w Twin Peaks.

Wcześniej też tak bywało, że były żenujące sceny w 3 serii, zwłaszcza z Andy i Lucy, ale dobre się też trafiały sceny w miasteczku. W 1 i 2 serii też było wiele żenujących czy całych wątków jak np. mój ulubiony przykład z Nadine i jej supermocami, który ciągnął się chyba całą 2 serię, czyli po odejściu Lyncha z serialu. Więc nie wiem kogo obwiniać za słabe komediowe momenty w miasteczku, czy reżysera, a może bardziej Frosta, który przejął w pełni 2 sezon po nim. Jak sceny komediowe dziejące się w Twin Peaks wywołują u mnie zażenowanie (ok, przyznaję że scena z nogą była spoko), ale komediowe poza miasteczkiem bawią mnie jak np. z detektywami śmieszkami.

Oczywiście nie jest to całkowicie zły odcinek tylko średni co jest zasługą drużyny FBI (Gordon, Albert, Diane, Tamara) oraz nowych nazwisk w obsadzie jak Tim Roth (i upadła teoria że zagra agenta którego grał David Bowie w filmie) i Jennifer Jason Leigh (pojawiła się już na chwilę w drugim odcinku) czy Matthew Lillarda, który pojawił się w premierze serialu, a teraz wrócił i połączono jego wątek z innymi (a w końcówce odcinka pojawia się też Karolina Wydra).

Epizodowi też za bardzo nie ma jak pomóc MacLachlan, który trzyma od początku serial na swoich barkach, bo pojawia się jedynie na chwilę. Chociaż w poprzednim epizodzie MacLachlana też w ogóle nie było, ale odcinek był znakomity. A co do Dougiego to też chcę by ten wątek się skończył w końcu, tak jak wszyscy, bo jesteśmy już w połowie serialu, ale nie przeszkadza mi jeszcze. Może dlatego, bo podoba mi się ten wątek co zasługą aktora jest, który jest rozczulający w tej roli. No i ta jedna jedyna scena z MacLachlanem czyli z flagą, nogami i gniazdkiem jest lepsza od wszystkich scen w miasteczku jakie są w odcinku. Może się mylę, ale w tej scenie pomyślałem, że Cooperowi przypomniała się Audrey Horne.

A właśnie co do rodziny Audrey to pojawił się na kilka sekund jej chory brat i dosłownie przeleciał jak Flash.
Spoiler:
Rypnął w ścianę co chyba skończyło się dla niego tragiczne.
No i ta scena pokazuje też to, że sam miałem problem przez chwilę z tym kogo pokazano w tej scenie mimo tego, że znam bohaterów serialu dobrze, musiałem się zastanowić przez chwilę. Co do Dougiego wracając to oczywiście Lynch i Frost to tacy trolle, że co tydzień już wydaje się, że obudzi się i nic takiego nie następuje.

Jak są dobre odcinki to nie przeszkadza mi to, że Lynchowi się tak spodobał materiał co nakręcił, że przedłuża wszystkie sceny w nieskończoność, nieważne czy dobre czy słabe, ale jak nie wciągnę się w klimat odcinka to wady irytują mnie mocno i dlatego tak nisko oceniam This is the chair. Nie chce mi się więcej pisać o tym odcinku, oby to był najgorszy tej serii. Ale huśtawkę mamy, po najlepszym odcinku serii, przyszła pora na najgorszy. Choć to dopiero drugi słaby odcinek. Szósty też niezbyt dobry, ale miał kilka dobrych sekwencji rozgrywających się w miasteczku, nie tylko poza miasteczkiem jak najnowszy epizod.

Ocena: 4/10 (3/6).

P. S. A zapomniałem o jednym napisać, że epizod 9 pokazuje jak Lynch i Frost pogrywają sobie z widzami. Oczywiście o tym wiadomo od dawna i w tym serialu jest tak, że czasami nie wiadomo czy jakaś scena/wątek ma znaczenie, czy sobie Lynch i Frost żarty robią z widzów, a może nie ma drugiego dna. No i z przypadłością Dougiego i braku reakcji ludzi na jego zachowanie sam się nabrałem, że jakieś drugie dno jest, że to komentarz do znieczulicy ludzkiej, a okazało się, że nie ma drugiego dna i Dougie miał wypadek. Inna sprawa, że wcześniej już to sugerowano.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2017-07-14, 00:15   

8 odcinek przejdzie do historii :hahaha: 9 jeszcze nie widziałem.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-07-14, 17:01   

Zgadza sie co napisałem wyżej, ale właśnie przeczytałem dwuczęściowy fajny artykuł o nowym TP dotyczący oglądalności nowego sezonu. Część 8 miała oglądalność najniższą ze wszystkich odcinków w Showtime (nie liczę oglądalności 3 i 4 bo te odcinki wszyscy obejrzeli tydzień przed premierą telewizyjną jak chcieli), a po tym odcinku wcale telewizyjna widownia nie spadła jak chyba każdy podejrzewał tylko podniosła się. Może dlatego że serial cały czas zbiera głównie pozytywne recenzje (są krytyczne, ale od osób które raczej nie lubią Lyncha kina i takich co finał 2 serii się nie podobał więc nie podoba się to że w 3 serii poszli w mitologię, bardziej podkręcił Lynch to co było w finale 2 serii). Wahała się widownia od 0.294 do 0.246 (to akurat oglądalność najbardziej szalonego odcinka czyli ósmego). Spodziewałem się że jeszcze bardziej poleci widownia w dół za emisji dziewiątego odcinka, że kolejna grupa widzów się odbiła po ósmym, a okazało się, że dziewiąty odcinek widziało więcej widzów, bo 0.355. Oczywiście to wciąż bardzo mało, ale miłe zaskoczenie, że akurat po odjechanym odcinku widownia nie spadła.

Ale za to ze streamingu Showtime jest bardzo zadowolony i jak dobrze rozumiem artykuł nie tylko premierę oglądało prawie 2 miliony, ale też przy kolejnych odcinkach utrzymuje się podobna ilość widzów. Oczywiście nie liczę na kolejne serie, ale przyznaję że to miła niespodzianka. Ciekaw jestem jak będzie za tydzień gdy wraca Gra o Tron, czy spowoduje to spadek, a może oglądalność się zwiększy. Zwłaszcza że w Europie serial leci na HBO i może fani Gry o Tron też się skuszą na TP, który leci na HBO po GoT właśnie. Linki do tego dwuczęściowego artykułu.

http://www.indiewire.com/...gie-1201853519/

http://www.indiewire.com/...nes-1201853930/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-07-18, 20:38   

"Laura is the One" to chyba najbardziej nieprzyjemny epizod w oglądaniu ze wszystkich dotychczasowych, ale dobry. Podobał mi się bardziej jak ostatni, który co ciekawe miał więcej scen wartych uwagi niż takich co mi się nie podobały, ale pomimo tego średnio oceniłem epizod 9.

W epizodzie 10 mamy sceny groteskowe, surrealistyczne, ale przesycone przemocą. Więc dziwne że nie podniosły się jeszcze oburzone głosy po tym odcinku, chyba że nie zauważyłem. Sceny te wyglądają trochę jak z kina Tarantino, tylko że nim świat kina poznał reżysera Pulp Fiction to David Lynch kręcił filmy w podobnym stylu co Tarantino. Więc nic w tym nowego, jeśli chodzi o kino Lyncha. U tego reżysera kobiety pełnią rolę femme fatale albo są ofiarami zbrodni/przemocy.

Odcinek 10 ma wiele scen na których widz nieprzyjemnie się czuje, ale też nie epatuje za bardzo scenami przemocy, jak już to słychać odgłosy jedynie. A osobami które dręczą kobiety są oczywiście faceci. Przede wszystkim Richard Horne świetnie grany przez Eamon'a Farren'a na którym skupia się w dużej mierze odcinek. Epizod ten potwierdza, że to rzeczywiście jest bardzo długi film bo wraca do wątków sprzed kilku odcinków
Spoiler:
czyli zabicia dziecka, które nastąpiło w szóstym odcinku.


Następują konsekwencje tej tragedii, spirala przemocy się nakręca od początku epizodu. Wszystkie sceny z młodym Horne są nieprzyjemne, ale ta jedna,
Spoiler:
gdy napada własną babcię i niepełnosprawnego brata Audrey,
to na pewno wywoła u wielu widzów reakcję taką, że będzie chciało się przewinąć scenę i znienawidzi się jeszcze bardziej tą postać.

Scena jest inspirowana sekwencją z "Mechanicznej Pomarańczy" Kubricka gdzie też grała dość miła muzyka i doszło do aktu przemocy i wywołuje podobnie niesmaczny efekt i szok u widza. No i też raczej potwierdzono może nie wprost,
Spoiler:
że to syn ulubienicy fanów, czyli Audrey Horne, która jako jedyna z tej rodziny jeszcze nie pojawiła się w nowych odcinkach. Więc chyba się zaczyna potwierdzać, że sobowtór Coopera zgwałcił w szpitalu Audrey.


Na chwilę pojawia się też Becky z mężem znana z szóstego odcinka (w scenie tej pojawia się też 90- letni Carl Rodd, który ładnie śpiewa okazuje się).
Spoiler:
Innym łajdakiem seriali okazuje się jej mąż. A córka Shelly okazuje się, że ma takie same szczęście do facetów jak jej mama 26 lat wcześniej (oczywiście chodzi o Leo).


Kolejnym istotnym wątkiem jest kasyno i bracia Mitchum zagrani świetnie przez Kneppera i Belushiego, które to sekwencje też mi zaleciały kinem Tarantino. No i kolejne wątki łączą się z Cooperem.
Spoiler:
Wiele burzowych chmur zbiera się nad poczciwym Dougiem i coś czuję że nie skończy się to za dobrze, ale nie tyle dla niego co dla Dougiego rodziny oraz dla wszystkich co chcą go wykończyć. A jest tych grup już trzy bo Tom Sizemore, bracia Mitchum, ekipa złego Coopera (Tim Roth i Jennifer Jason Leigh).


A co do Dougiego to trzeci z rzędu odcinek gdy występ MacLachlana ograniczony jest do minimum, pojawia się na 15 minut jedynie. Ale za to mamy jedną z zabawniejszych scen seksu jakie widziałem w serialach/filmach. Zresztą klasę aktorską pokazała też Naomi Watts w tym odcinku, tak jak w poprzednich. A co do MacLachlana jeśli to nie były efekty specjalne w scenie u lekarza to chciałbym wyglądać tak jak on mając prawie 60 lat:-)

Ale nie tylko sceny z Dougiem mnie rozbawiły bo też uśmiałem się na scenie z muchą. Może zaleciało slapstickiem, ale w przeciwieństwie do poprzednich odcinków to w tym epizodzie każdy dowcip mnie rozbawił, choć wolę humor w wydaniu Alberta w Twin Peaks.

Co do drużyny FBI to było scen mało, ale jak zawsze fajne, np. urocza sekwencja gdy Lynch i Tamara Preston podglądaja Alberta na randce. Zachowują się jak dzieci, zwłaszcza Gordon. A później mamy w pokoju Gordona dziwną scenę
Spoiler:
nawiązującą do filmu "Ogniu krocz ze mną" oraz potwierdzenie że najprawdopodobniej Diane współpracuje z panem C. Potwierdzono też że coś wspólnego ze szklaną klatką z pierwszych odcinków ma pan C. Może to on sfinansował budowę tej szklanej klatki albo pracuje dla kogoś kto zlecił jej budowę?


Pojawia się też Dama z Pieńkiem co mnie zaskoczyło, bo spodziewałem się, że więcej już jej nie zobaczymy w serialu (choć jestem prawie pewien, że wszystkie sceny z nią nakręcili na samym początku zdjęć skoro mieli cały scenariusz napisany jak zaczęli zdjęcia) i przekazuje kolejne informacje Hawkowi.

A na koniec w Bang Bang tym razem śpiewa Rebekah Del Rio, która zaśpiewała przepiękny kawałek "Llorando" w Mulholland Drive, i w tym odcinku śpiewa nową piosenkę napisaną razem z Lynchem "No Star", która idealnie nadaje się do klimatu/fabuły serialu. Co ciekawe ma ubranie ze wzorkiem wyglądającym jak podłoga w Chacie. A jak się dokładnie przyjrzeć zespołowi to na gitarze gra Moby. Przepiękny utwór kończący najkrótszy odcinek, bo nie licząc piosenki na koniec to idzie 45 minut.

"Laura is the One" to dobry odcinek, niepozbawiony wad, ale raczej nie narzekam. Choć oczywiście spotkałem się z zupełnie odmiennymi opiniami, że najsłabszy do tej pory, ale już mnie te opinie nie dziwią. Bo jak mnie podoba się odcinek to innym się nie podoba i na odwrót, nawet osoby co mają zbliżony gust do mojego oceniają zupełnie inaczej jak ja każdy odcinek. Nie uważam by fabuła mocno zwolniła, a nawet uważam, że od kilku odcinków jest mniej poszarpana fabuła jak na początku serialu się mogło wydawać. Ocena: 7/10.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u